fbpx
Artykuły

Emmanuelle – recenzja filmu

Zdarzają się filmowi bohaterowie, którzy (chociaż nie jest to sytuacja częsta) funkcjonują w zbiorowej świadomości także poza ramami dzieła z którego się wywodzą. Współcześnie wiele osób kojarzy postać statecznej żony, w której egzotyczny kochanek wyzwala głęboko ukryte pokłady dzikiej namiętności. A mało spośród nich wie, że jej pierwowzorem była Emmanuelle.

Tytułowa bohaterka jest żoną dyplomaty, przy którego boku wiedzie dość nudny żywot. Wszystko to zmienia się wraz z wyjazdem do Bangkoku. Stolica Tajlandii, pełna dalekowschodniego orientu, która także dziś budzi jednoznaczne skojarzenia z wolną miłością, pozwala Emmanuelle zakosztować nieco bardziej wyzwolonego podejścia do spraw związanych z alkową. Wszystko to za sprawą Mario – kochanka o dużej wiedzy teoretycznej i a co ważniejsze, także dużych zdolnościach praktycznych. Równocześnie ujawnia się biseksualizm bohaterki, która przeradza się w pełnokrwistą nimfomankę. Dzięki temu mamy okazję zobaczyć erotyczne zbliżenia w najprzeróżniejszych konfiguracjach.

Nie da się ukryć, że ten typ erotyki już nieco razi. Cała opowieść jest naiwna. Jednakże obraz Justa Jaeckina ma w sobie wiele wdzięku, którego trudno dopatrywać się w obecnych filmach z różowej serii. Dzieje się tak głównie za sprawą tytułowej bohaterki odgrywanej przez Sylvię Kristel. Dzięki filmowi zyskała ona status gwiazdy. Zagrała także w wielu jego kontynuacjach (w sumie zrealizowano około 20 filmów pod szyldem Emmanuelle, a oprócz tego wiele filmów pornograficznych czerpiących z tego pomysłu chociaż, co jasne, w zupełnie innej formie). Urokiem filmu jest pewnego rodzaju delikatność. Nie ma tutaj ginekologicznej szczegółowości anatomicznej, która tak naprawdę na współczesnych widzach, tych nieco bardziej świadomych w sferze seksualnej, nie robi już szczególnego wrażenia. Doskonale przecież wiemy, że pewnego rodzaju niedopowiedzenia działają dużo intensywniej, niż podanie wszystkiego wprost, bez nutki kuszącej tajemnicy. To punkt obowiązkowy do obejrzenia przez każdego, kto chociaż trochę interesuje się kinem oraz oczywiście erotyką. Z pewnością film doczekał się słusznego miana kultowego.

Przeczytaj także recenzję książki: Emmanuelle – recenzja książki

Zainteresują Cię także:

Oceń!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *