<< Recenzje filmów
Iga      środa, 28.12.2016

Nimfomanka cz.2 - recenzja

Oceń ten artykuł
średnia:

0

(0 głosów)

Część druga „Nimfomanki” jest znacznie trudniejszą w odbiorze porcją wspomnień z życia uzależnionej od seksu Joe (poza krótkimi epizodami nawiązującymi do części pierwszej, w tej roli Charlotte Gainsbourgh).

O ile wcześniejsza część tego filmu oswoiła widza ze scenami seksu, które łagodnie mówiąc były bezpośrednie i obrazowe, tak w tej części Von Trier nie pozostawia nam pola dla wyobraźni, zostajemy uderzeni obrazem prosto w twarz, momentami jest to wręcz trudne do zniesienia dla wrażliwszego odbiorcy. O ile już wcześniej dowiedzieliśmy się, że nimfomania to poważne uzależnienie, mające destrukcyjny wpływ na życie Joe, tak w tej części jesteśmy świadkami jej upadku. Jednak są też piękne momenty i obrazy, głównie odwołujące się do jej dzieciństwa.

„Nimfomanka cz. II” jest pełna elementów metafizycznych związanych z różnymi wydarzeniami z życia Joe. Są to momenty duchowego uniesienia, do których Seligman (w tej roli niezmiennie Stellan Skarsgard) chętnie odnosi się nawiązując do wydarzeń i postaci z ukochanej literatury i sztuki sakralnej. Znaczna część filmu skupia się na próbie odzyskania seksualności przez główną bohaterkę. Aby móc ponownie doznawać orgazmów, podejmuje ona coraz ryzykowniejsze zachowania, trafia m.in. do tajemniczego K., gdzie poddaje się sadomasochistycznym rytuałom. Wcześniej pewna siebie i swoich potrzeb, w tej części decyduje się nawet na podjęcie terapii. Próba prowadzenia, przynajmniej do pewnego stopnia, społecznie akceptowalnego życia, nie powodzi się. Czy Joe może w ogóle żyć w zgodzie ze swoimi przekonaniami i być szczęśliwa? Na końcu pojawia się cień nadziei na lepszą przyszłość, ale czy jest ona możliwa? Ja nie uzyskałam odpowiedzi na to pytanie, może Tobie się uda...

Lars von Trier w swoim dziele dotyka wielu trudnych tematów, często wzbudzających wiele kontrowersji i nie mam tutaj na myśli niezliczonej ilości partnerów seksualnych, to jest chyba najlżejsza forma przedstawionych „odchyleń”. Dla reżysera nie ma tutaj tematów tabu, wszystko, co związane z ludzką seksualnością i pragnieniami, zostaje obnażone w bezkompromisowy, czasem brutalny sposób. Wspominając o autorze, nie można pominąć roli, jaką odegrała Charlotte Gainsbourgh. Ciężko nawet opisać znanymi mi słowami jak ogromną robotę wykonała ta aktorka. Za tak przekonującą i karkołomną rolę Oscar to za mało. Aktorstwo najwyższych lotów, bez dwóch zdań.

Moje odczucia po obejrzeniu obu części „Nimfomanki” są mieszane. Z pewnością jest to dzieło, obok którego nie można przejść obojętnie. Mogę też z przekonaniem stwierdzić, że nie jest to łatwy film do obejrzenia na miły wieczór we dwoje, a nawet w pojedynkę. To niesamowicie szczera i wyczerpującą opowieść, która momentami uderza w nasze najczulsze punkty i zmusza do myślenia o sprawach, o których na co dzień wolimy nie myśleć. Ja czułam się po tym seansie dość przygnębiona, ale też bogatsza o pewną wiedzę, mam też wrażenie, że rozumiem więcej, jakkolwiek patetycznie by to nie zabrzmiało. W graniu na emocjach von Trier jest mistrzem, a to jedno z jego najlepszych dzieł. Zdecydowanie film wart obejrzenia.

 

Media

  • Tytuł: Nimfomanka cz.1
Czytany 1013 razy

Podobał Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi:

Artykuły powiązane

Sztuka kochania - recenzja

Nimfomanka cz.1 - recenzja

Sekretarka - recenzja filmu

Emmanuelle - recenzja filmu

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież