fbpx
Opowiadania erotyczne

onanistka.blog.pl – Ekstrawagancja w łazience

2008-11-14

Jestem pod wrażeniem tak ciepłego przyjęcia z Waszej strony. Spodziewałam się mniejszego odzewu czytelniczego, ale cieszę się, że mam z kim dzielić pasję i przeżycia. Chociażby z samego faktu wygadania się przed zainteresowanymi. Tak więc, czas zacząć zwierzenia.

Ostatnio zabawiłam się w łazience. Nim jednak to nastąpiło, gruntownie przygotowałam cel przyszłych działań.

Wyjęłam elektryczną maszynkę i dokładnie ogoliłam całą cipeczkę. Skupiłam się na wszystkich najmniejszych fragmentach, by nie pozostawić żadnego włoska. Zabieg trwał niecałe dziesięć minut i po jego skończeniu już mogłam odczuć wilgoć pomiędzy nogami.

Czuję się świetnie z wygoloną cipką. Mam wtedy dostęp do wszystkich czułych punktów bez zbędnych przeszkód oraz mogę masować się z większym skutkiem. Ponadto jest to rzecz bardzo higieniczna. Czy któraś z Was może powiedzieć złe słowo na temat depilacji okolic bikini? 😉

Przygotowana zdjęłam z siebie koszulkę. Objęłam piersi obiema dłońmi i zaczęłam je ugniatać. Z sekundy na sekundę robiło mi się przyjemniej. Woda już nalewała się do wanny, więc nie traciłam czasu. Wchodząc usiadłam na krawędzi i podrażniłam łechtaczkę. Dałam jej znać, że dzisiaj jest jej kolej.

Oparłam się plecami i rozszerzyłam nogi. Dłoń powędrowała do już mokrej cipeczki i zmysłowo ją pieściła. Druga ręka zajęła się biustem. Zdecydowałam, że dojdę do orgazmu jedynie drażniąc łechtaczkę. Taki był mój cel i postanowiłam w nim wytrwać. Było to dla mnie wyzwaniem, bowiem czując narastające podniecenie samoczynnie wkładam palce wewnątrz ciała. Lubię ze sobą walczyć, sprawdzać na ile potrafię się opanować. Można to nazwać swego rodzaju testowaniem własnej wytrzymałości.

Aby sobie ułatwić zadanie posłużyłam się paroma przedmiotami do masowania mojego małego skarbu. Najpierw wzięłam do ręki rzecz najporęczniejszą, tj. prysznic. Stwierdziłam, że rura może być całkiem dobrym narzędziem do zsuwania kapturka. Tak więc wsadziłam ją między nogi i zarazem mocno je wokół niej ścisnęłam. Poczułam zimny metal, co lekko wzmogło doznania. Zaczęłam przesuwać nim góra-dół przez jakiś czas. Nie zaspokoiło to jednak mojego apetytu.

Następną rzeczą była maszynka do golenia. Jej końcówka ma zaokrąglony kształt, idealny do masowania tak małej rzeczy. Przyłożyłam ją sobie do cipki jednocześnie rozszerzając ją palcami, by wcelować dokładnie w łechtaczkę. Zaczęłam zsuwać kapturek i pieścić guziczek trzonkiem maszynki. Okrężne ruchy przyśpieszałam z minuty na minutę i tak samo przyśpieszało budzące się we mnie pragnienie do osiągnięcia szczytu. Po kilku chwilach mocnego naciskania doszłam do orgazmu. Trwał dosyć długo i w pełni mnie usatysfakcjonował. Byłam zadowolona z poświęconego na tę rozkosz czasu.

Zabawy w łazience, a szczególnie w wannie nie należą do moich ulubionych, bowiem wymagają czasu, a co się z tym wiąże – przebywania w domu samemu. Preferuję inny typ zadawalania, który opiszę w następnej notce.

Zainteresują Cię także:

Oceń!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *