Pierwszy sekspozytywny portal dla kobiet o erotyce, seksie i intymności.
Ciało

Historia O – recenzja filmu

Podziel się o czym chcesz przeczytać!

Wypełnij anonimową ankietę

Młodziutka kobieta, piękna O, zostaje przez swojego ukochanego René wysłana na specjalne nauki, które odbywają się w pewnym tajemniczym pałacyku. O jest tam poddawana swoistemu treningowi o proweniencjach sadomasochistycznych. „Panowie”, nauczyciele, nie szczędzą bata i łańcuchów, by uczynić z O całkowicie poddaną seksualną niewolnicę. Brzmi interesująco? Oto Historia O.

Film pochodzi z roku 1975 i powstał na podstawie książki pod tym samym tytułem. Nie oddaje on wiernie powieściowej fabuły. W ekranizacji zmieniono całkowicie końcówkę, a mam także wrażenie, że sama filmowa O jest kobietą o zdecydowanie mocniejszym charakterze, która nie daje się jedynie wtłoczyć w ramy ślicznej dziewczyny mające zapewnić rozrywkę mężczyznom.

Tytułową postać zagrała Corinne Cléry i zrobiła to na tyle dobrze, że aż szkoda, iż tej aktorki niedane jest nam oglądać częściej na szklanym ekranie. O w jej wykonaniu zdecydowanie nabrała żywotności. Przy niej męski postacie bledną. Współczesnego odbiorcy razić może banalna wręcz scenografia i uładzenie kadru do tego stopnia, iż rozmyte barwy niejednokrotnie sugerują, że mamy do czynienia z bajką o Kopciuszku, a nie z ostrym filmem erotycznym. Należy jednak pamiętać, że to film z lat 70-tych, a do tego nieobdarzony wysokim budżetem. Wiele można mu wybaczyć, ponieważ wówczas taka była konwencja.

Obecnie co najwyżej uśmiech wywołuje ostra krytyka, która w momencie kręcenia filmu nie pozwalała na jego dystrybucję we wszystkich krajach. Współcześnie przecież podobne sceny nagości i seksu zobaczyć można w co drugim filmie. Ekranizacja nie epatuje perwersją w dzisiejszym rozumieniu. Dawne formy dominacji i uległości nieco się zdezaktualizowały. Wydaje mi się jednak, że nadal dzieło Justa Jaeckina może być przyczynkiem do prowadzenia dyskusji nad tym, co jeszcze uznać można za erotykę i sztukę, a co staje się już zwykłą pornografią. Historia O balansuje na tej granicy, jednak jej nie przekracza, co stanowić powinno wzór dla współczesnych twórców filmów o takiej tematyce.

Przeczytaj też recenzję książki: Histoire d’O – Historia O – recenzja

Podziel się o czym chcesz przeczytać!

Wypełnij anonimową ankietę
Oceń wpis!
Ocen: 0 Średnia: 0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *