Opowiadania erotyczne

Namiętność

Słyszałam ich wczorajszej nocy.
Jego wołanie, zawodzenie ciągnące się nad łąką i szmer jej odpowiedzi.
Jego drapieżne palce wplecione w uliścione gałęzie włosów,
szarpiące bezlitosnymi ruchami, zdzierające suknie kwiatów.
Jej łzy spływające z chmurnych oczu, łzy nieprzebrane, prędkie.
Płakała deszczem, z rozkoszy czy z bólu nie wiem tego.
Płakała długo w noc podczas gdy jego palce zaciskały się na bezbronności.
Rzęsy traw falowały miarowo, coraz szybciej jak ekstatycznie unoszone piersi w łapczywym oddechu.
Powoli ulegała jego sile, skłaniała przed nim głowę, dłonie składała w modlitwie, kolanami sięgnęła piekieł.
On nieprzejednany w swoim gniewie, szaleńczym opętaniu.
Kiedy jej ciało znaczone płonącym śladem błyskawicy wyginało się w nieludzkim wysiłku.
Kiedy jego głos rozbrzmiewał pod postacią gromu.
Ziemia drżała, powietrze było ciężkie od dusznej żądzy, kiedy posiadł ją, ujarzmił.
Rankiem o ich nocnej ekstazie świadczyły jedynie rozrzucone w nieładzie liście zerwane z drzew,
pokładające się łany traw i smugi mgły. To jej oddech.
Dysząc pożądaniem zostawiała mu ślady swojego oddechu – jak podziękowanie,
jak zaproszenie, jak pamiątkę.
Takie są wiosenne burze. Taka jest namiętność natury – gwałtownie piękna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *