Opowiadania erotyczne

Opowiadanie konkursowe – Mariola M.

 Nierealne byłoby inne zakończenie. Wiedziała to od chwili, gdy tylko zobaczyła go w jej małym rodzinnym domku. Nie. Wyczuła go wcześniej. Ten cichy niepokój który spowodował że włoski stanęły jej dęba, a po karku przeszedł dreszcz. Sam ściągnął na siebie jej spojrzenie. Ciemny, wysoki, umięśniony. Niesamowite dłonie, stworzone do dotykania i hipnotyzujący wzrok. On już wiedział. Musiał wiedzieć.Taki mężczyzna zawsze wie. Wie jakie robi wrażenie, i jak dojść do celu. Dopiero niedawno uświadomiła sobie, że przepadła w chwili kiedy jej starszy braciszek przyprowadził K. na urodziny. Przepadła po raz drugi kiedy ją wtedy pocałował w ciemnym kącie. Teraz mogłaby się jedynie oszukiwać twierdząc,że nie było żadnych sygnałów. Nocne telefony, dwuznaczności, muśnięcia dłonią,i te przeszywające spojrzenie. Nierealne byłoby inne zakończenie. Uległa… nie, ona dała się uwieść.

Bo każde JEGO spojrzenie skierowane na nią uwodziło i kusiło do grzechu.
Bo JEGO  lekko kpiący uśmiech skierowany do niej obiecywał zapomnienie i rozkosz.
Bo JEGO dotyk składał obietnicę posiadania. Przysięgę zabrania tam gdzie jeszcze nie była, gdzie bała się powiedzieć, gdzie chce być. A tak naprawdę marzyła o krainie grzechu i zapomnienia.
On to wyczuł. Może wyczytał to w jej oczach. To pragnienie,które już wie, że on też podziela. Czuła to gdy zasłaniał jej oczy jedwabnym szalem. Gdy pchnął ją na swoje łóżko i zabronił się ruszać. Gdy wiązał jej dłonie ponad głową. Powiedział że dzięki temu poczuje go silniej. Nawet nie miał pojęcia jak bardzo… a może miał. Zaczął od ust. Całował powoli i delikatnie, powoli zwiększał nacisk,przygryzał, ssał i odsuwał się wzbudzając napięcie.
– Masz piękne usta, chciałbym je poczuć na swoim ciele, ciiii… dzisiejsza noc będzie Twoja.
Powoli przechodził dalej, Całował czoło, policzki,szyję. Następnego dnia, spłonie rumieńcem i założy golf by ukryć malinki.  K. Uśmiechnął się na tę myśl. Pracował ustami, dłońmi gładząc jej piersi. Ubraniem ocierał się o jej nagie ciało. 
– Uwielbiam Twoje piersi. Nocami marzyłem o tym. Wyobrażałem sobie je tak jak teraz. Jędrne,z sutkami stojącymi na baczność, czekające tylko na mój dotyk.
Zaczął od prawej piersi. Muskał ją od spodu do boku, dmuchając na sutek. Nie mogąc się dłużej powstrzymywać wziął go do ust i zaczął ssać. Na przemian delikatnie i brutalnie. Liżąc spokojnie i przygryzając co chwila. Druga pierś tak samo spragniona jego dotyku doczekała się równego traktowania. Myślała, że zwariuje, gdy poczuła jego oddech przy pępku. Czuła że jest blisko. Mokra, nakręcona jego pocałunkami. W myślach ponaglała go „dotknij mnie tam”. Nie ośmieliła się jednak powiedzieć tego na głos. Po chwili jednak K. się odsunął. Nadsłuchiwała zaniepokojona, gdy oddalał się od łóżka. Nie wiedziała, gdzie zmierza. Nie zna rozkładu jego sypialni. Szukał czegoś w szufladzie. Chyba to znalazł, bo po chwili wrócił. Tym razem zaczął od stóp masował je od kostki, aż po kolano, najpierw lewą, później prawą. Złapał ją za biodra. Nie był delikatny. Rano pojawią się drobne siniaki. Rozmiar jego palców. Cieszyła się na to. Symbol jego pożądania.  Pomyślała, że w końcu ją „tam” pocałuje. Przysunął ja mocno do siebie, i rozłożył szeroko uda. Spłonęła rumieńcem, ucieszyła się, że ma związane oczy.
– Piękny widok. Pamiętaj nie wolno Ci szczytować bez mojej zgody. Rozumiesz?
– Tak…
Czuła na sobie jego spojrzenie. To samo które ją tutaj sprowadziło. Poczuła jego oddech. Była już gotowa, żeby ją pocałował. Sapnęła. To nie były jego usta. Badał ją palcami. Smarował czymś chłodnym, wilgotnym. Muskał wokół łechtaczki, i zagłębiał się delikatnie w jej wrażliwe centrum. Najpierw jednym palcem. Słodkiej torturze nie było końca. Dołączył drugi palec. Masował i badał jej delikatne wnętrze. Czuła że jest na skraju, nie wiedziała tylko jak długo jeszcze wytrzyma. Po chwili i palce zniknęły. Usłyszała ciche wibracje i domyśliła się wszystkiego na sekundę nim poczuła wibrator. Było już za późno. Nie była w stanie tego powstrzymać. Orgazm okazał się za silny.
Nigdy wcześniej nie czuła się taka wolna i szczęśliwa. Gdy już zdołała złapać oddech zaczęła nasłuchiwać. Przechyliła głowę najpierw w jedną, potem w drugą stronę. Nie musiała długo czekać. Usłyszała szczęk zdejmowanego paska. Wstrzymała oddech, lecz nie potrafiła nic zaradzić na galopujące serce.
-Nie posłuchałaś się. Miałaś nie dochodzić. Teraz będę musiał Cię ukarać… i już nie mogę się doczekać.

Zainteresują Cię także:

Oceń!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *