Opowiadania erotyczne

Miło było Pana spotkać. – Jolanta K.

Miło było Pana spotkać tego chłodnego przedpołudnia, kiedy wiatr urywał głowę a chmury wędrowały po niebie z zawrotną prędkością. Nie chciało się nic, prócz tej butelczyny z procentami o smaku czarnej porzeczki, która od razu skusiła mnie w pobliskim sklepie. A wychyliwszy naprędce trunek chciało się już więcej, dużo więcej. Czułam jak wypełniam się ciepłem, euforią, jak budzą się we mnie pierwotne instynkty i pewność siebie. Pan zjawił się odpowiednio w porę w umówionym miejscu. Elegancka koszula, nienaganna fryzura i kultura na wysokim poziomie. Cóż… spodziewałam się, dlatego postanowiłam się przygotować w tych prawie 40-stu procentach, na które zawsze mogłam liczyć. Pan nie czuł nic podejrzanego, nie widział – dobrze, tak miało być. A ja… miałam się znieczulić, kolejny raz, by nie czuć się upokorzoną, wykorzystaną, lecz gotową na wszystko. By łapać chwilę i na krótko o niej pamiętać.
Pamiętam z tego dnia hotel na obrzeżach miasta, wielki szyld i to że siedziałam w aucie, malując czerwoną szminką usta. A później śliskie schody i prawie sprint przez korytarz w wysokich botkach, w których czułam że frunę. Pokój 23 z nieznanym widokiem. Przekręcanie klucza w drzwiach i pozbywanie się wszystkiego co zbędne. I to wielkie łóżko pośrodku. Jakieś szmery pracowników hotelu za drzwiami, które w obecnym stanie zdawały mi się nie przeszkadzać a bardziej… podniecać. Więc pospiesznie zdjęłam buty (bynajmniej tak mi się wydawało) i spojrzałam na pańskie już roznegliżowane ciało – dobrze umięśnione, lekko opalone ciało, z ciemnymi włosami na klacie i od pępka na północ. To był niesamowity widok jak dla oczu kobiety, która prawie zapomniała znaczenie słowa „seks”. Jeśli ten obraz miałam mieć przez kilka godzin tylko… Chciałabym żeby czas stanął w miejscu.

Ale czas nie stanął, za to Pan powstał przede mną i ujął w dłonie moją zastygłą w emocjach twarz. Nim zdążyłam złapać głęboki oddech, pański język oplatał mój w namiętnym tańcu. Dawno nie czułam się tak błogo, tak inteligentnie bałamucona. I przerwał Pan tę grę, która przyspieszyła puls, by zaprosić mnie do łóżka, położyć delikatnie jak porcelanową laleczkę i zdjąć rajstopy. Pamiętam ten wzrok wodzący od stóp w górę, twarz przyległą do moich koronkowych majtek, nos wciągający zapach cipki i zęby ściągające bieliznę. Patrzyłam zamglonym euforią i alkoholem wzrokiem. Czułam jednoczesne pulsowanie w mózgu i macicy. Nagle zapragnęłam Pana ust ssących sutki, dłoni przeczesujących włosy, rozpalonego ciała na moim ciele. Ale Pan miał inny plan, zupełnie, a ja nie miałam mocy by mu się nie poddać. Ułożyłam głowę na poduszce, by patrzeć jak rozchylają się moje uda, jak pański wilgotny język rozpala moją cipkę do czerwoności. Widziałam to wszystko na własne oczy, te zataczane kółeczka wokół łechtaczki, dłonie na udach, usta ssące płateczki cipki i język penetrujący moje wnętrze. To było takie boskie, że przymknęłam oczy by chłonąć innymi zmysłami doznania. Nie wiem w tym wszystkim kiedy znalazłam się na brzuchu, kiedy poduszka spod głowy leżała pod biodrami, tak że moja pupa była uniesiona. Moja pupa – myślałam, co Pan ma w zamiarze, chociaż tak naprawdę wiedziałam, że jestem gotowa aby przyjąć fiutka w bramy niebios.

Czekałam grzecznie, czułam silne dłonie masujące pośladki i penisa, który „jedzie” po zaciśniętych udach wprost do cipki. Wszedł… A ja odpłynęłam. Cóż to było za wejście… Delikatnie wsunął się, był twardy, ciepły i tak idealnie wypełnił mnie od środka. Fala przyjemności wezbrała, czułam się jeszcze bardziej wilgotna gdy przycisnął Pan mocno moje plecy do łóżka i złapał drugą dłonią za biodra. Wygięłam się mocniej, mój tyłek był wystawiony na ostre pchnięcia, więc wchodził Pan i wychodził co raz to szybszymi ruchami. Straciłam w końcu kontrolę nad zmysłami. Sunęłam po łóżku w przód, gdy pieprzył mnie Pan tak wściekle, łapałam pospieszne oddechy, jęcząc przy tym z przyjemności. Wyłączyłam się, tak pięknie tańczyły nasze ciała, że nie myślałam o niczym poza trwaniem tej chwili do czasu gdy… Ała! Aaaach! Jedno mocne pchnięcie, przygryzłam usta, zaciskając przy tym dłonie na poduszce. Zapomniał się Pan, zbyt ostro wdarł się do mojego wnętrza. Opadły moje okrzyki uniesienia, zwinęłam się jak bezbronne dziecko by mógł Pan mnie przytulić i przeprosić, całując słodko usta, piersi, brzuch… Bym znów się przebudziła, bym pragnęła ponownie. Jakże bardzo chciałam… Dopadłam się silnej męskiej dłoni, liżąc z czułością jeden palec, potem drugi, trzeci, czwarty… Pan patrzył na mnie dzikim wzrokiem i gdy dłonią objęłam nabrzmiałą męskość, te zwilżone palce, jeden po drugim wchodziły w moją cipkę. Jak to się stało, że wszystkie cztery pieściły moje wnętrze – nie wiem. Lecz boskim było w rytm pańskich ruchów, doprowadzać fiutka do rozkoszy. Starałam się nie przestawać, góra – dół, kółeczka, wolniej – szybciej.

Podobało się Panu… Lecz nagle przestałam, zaczęłam drżeć na całym ciele, targana przyjemnością, mruczałam jak kotka i jęczałam – tak było rewelacyjnie. Wtedy pierwszy raz poczułam jak tryska sok z mojej cipki a mnie ogarnęło niespotkane dotąd uczucie. To chyba osławiony kobiecy wytrysk, tak, to coś wyjątkowego, nieziemskiego, błogiego. Zamarły mi oczy w tej ekstazie i dopiero po chwili otworzyłam je by spojrzeć w pańskie… A Pan zlizywał ze swojej dłoni moje soki, delektując się i szykując się przy tym do osiągnięcia orgazmu. Chciałam to widzieć lepiej, czuć bardziej więc usiadłam okrakiem na pańskich nogach, lekko pochylona nad fiutkiem. Kilka ruchów wystarczyło i… strzał! Wytrysnął Pan prawie do moich ust. Zebrałam dłonią spermę z twarzy i smakowałam, reszta spływała po cyckach. To jak pan masował mi piersi swoim „balsamem”… Ach… Cudowny widok i uczucie. I trwało by to zapewne długo gdyby nie otrzeźwiający dźwięk telefonu. Wyskoczyłam z łóżka przerażona późną porą. Naga biegałam po hotelowym pokoju, wciągałam pospiesznie ubrania na lepkie od potu, swoich soków i pańskiej spermy ciało. Cóż, chciałabym więcej ale…
Znów spojrzałam przez okno, znów zapamiętałam dźwięk zatrzaskującego się zamka, nadal szybkie kroki przez korytarz i śliskie schody. Tylko ten szyld hotelu mi umknął gdzieś.

Zainteresują Cię także:

Oceń!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *