Opowiadania erotyczne

Bezgraniczna miłość – Kinga C.

Stała przy oknie ostrząc nóż, kiedy on wszedł. Przerażony tym co zobaczył, ubezwłasnowolnił jej ręce, odbierając niebezpieczny przedmiot.
-Dlaczego to robisz? – krzyczała rozszalała, ale on namiętnym pocałunkiem zamknął jej usta.

Chciała uciekać, lecz potknęła się o nogę od stołu. Upadła. Przytrzymał ją tak, by nie stała jej się żadna krzywda. Delikatnie położył ją na sobie i przyciskał tak, by nie mogła uciec. Powoli zaczynała płakać:
– Weźmiesz mnie już na zawsze? Jak swoją zabawkę? Taką zupełnie niepotrzebną, ale jednak której nie powinno się wyrzucać?
– Nie jesteś zabawką -powiedział całkiem poważnie – i chroń swoje życie, bo nie dostaniesz kolejnego. A ja…wiesz, że odejdę… Ludzie nie mogą mnie znać.
Zaczęła płakać tak gwałtownie, że zdawało się iż zaraz się udusi, ale on gładził jej ciało i szeptał:
– Chodź ze mną, chodź teraz ze mną. Pokażę ci miejsce, gdzie uciekam, spędzimy razem tę noc, tam gdzie nie była jeszcze żadna śmiertelna kobieta…

 Pragnęła z nim iść, choćby na koniec świata, byle tylko z nim. Chwyciła go za rękę, a ten prowadził ją…najpierw przez znajomy park, później weszli do starej rudery, piwnica…i wąskie korytarze, duży cmentarz, kolejny korytarz, tym razem zdawał się iść nad ziemią… I oto stanął przed nimi wielki zamek, jednak drzwi były osnute wieloma ciężkimi pajęczynami. Przestraszyła się, ale on dmuchnął i pajęczyny rozstąpiły się. Weszli. W zamku przeraźliwie wiało chłodem. Otulił ją swoją bluzą i prowadził dalej. Wprowadził  do komnaty, gdzie znajdowała się komoda z najlepszym,stuletnim winem i duże łoże z baldachimem. Ona nagle poczuła  ogarniający od środka sen. Zasnęła osuwając się na podłogę, ale on złapał ją w ramiona i położył delikatnie na białej pościeli. Gdy spała, ściągnął z niej wszystkie ubrania, a ciało nasmarował rajską oliwą. Następnie wyciągnął najlepsze wino i podał jej czarkę by piła. Ona z każdym łykiem budziła się, czując się coraz piękniejsza, a gdy wypiła wszystko do dna, zapragnęła jego. Rzuciła się na niego, zdzierając jego szaty, a ciało okrywając namiętnymi pocałunkami. Trwali tak w rozkosznej ciszy. On gładził jej piersi, odgarniał włosy, szyję pokrywając tysiącem pocałunków. To znów masował jej uda i przyciskał do siebie tak mocno, że czuła jego bijące serce. Ona zaś, jak rozszalała wichura, lecz w harmonii z subtelnością niewiasty dotykała każdej części jego ciała, a rozpoznawszy w ciemności, całowała nieustannie. Jak rzęsisty deszcz, niczym gwałtowna burza, pozwalała mu poczuć swoją siłę, ale i uszczęśliwiała go łagodnością, tak że w tym samym rytmie biły ich serca. Pragnęli mieć siebie coraz więcej i więcej. Jej rozpalone ciało opadło bezwładnie, przyciskając do siebie drugie ciało, tak bardzo jej spragnione. Wtedy on delikatnie ugryzł ją w szyję. Krzyknęła z bólu i rozkoszy, głowę odrzuciła do tyłu, jej piersi nabrzmiały, rękami przyciągała go do siebie za włosy z dziką czułością, a nogi rozwarła, zapraszając go do środka. Wsunął się w nią, aż zadrżała tracąc powietrze. Tak płynęli ze sobą i w sobie, a otaczał ich ocean białej pościeli. Choć zewsząd bił mrok, a noc zdawała się nie mieć końca, ich szczęście nie miało granic.

Oceń!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *