<< Opowiadania konkursowe
Neon

"Upojna noc z Durex" - Wamp

Oceń ten artykuł
średnia:

2.25

(4 głosów)

Skończyłam właśnie 21 lat i brakowało mi w życiu tylko jednego, ostrego seksu bez zobowiązań. Wiem, że brzmi to okropnie. Prymitywnie. Mój chłopak był człowiekiem bez wyobraźni. Wyznawał mi bowiem miłość za pomocą ciepłych rogalików, kwiatów zerwanych w pobliskim ogrodzie. Witał mnie słodkimi całusami w czubek mojego piegowatego nosa. Z początku podobał mi się ten lekki, subtelny sposób wyrażania emocji. Moja dusza była szczęśliwa, moje usta wilgotne od jego śliny, moja łechtaczka pozostała niezaspokojona. Kolejne miesiące naszego związku wypełniały błogie chwile niczym z romantycznej, francuskiej komedii. Śpiew ptaków, niebieski ocean nieba i wiatr we włosach. Mogłabym to opisać w taki właśnie sposób. Czasami wybieraliśmy się na wycieczki za miasto, tam całował mnie i szeptał do ucha miłe słowa. Pewnego dnia wyjął z bagażnika koc, nie stawiałam oporu. Spojrzał mi głęboko w oczy, ścisnął ramiona w sposób, w jaki nigdy ich nie ściskał. Czułam, że jest potwornie napalony, głodny mego ciała. Zdjęłam sukienkę, mój chłopiec był bowiem zbyt nieśmiały. Nigdy wcześniej nie kochał się z żadną kobietą. Kierowałam jego pożądaniem, oddałam się tak, jak starsza prostytutka młodemu chłopcu. Nie mogę skłamać, że było mi źle. Wręcz przeciwnie, czułam się zadowolona. Z czasem okazało sie, że jest to szczyt możliwości mojego ukochanego. 

 

     Było to pewnego lipcowego dnia. Siedziałam samotna, pogrążona w myślach.  Wielkie muchy latały po moim pokoju a żar słońca palił moją skórę. Było mi niesamowicie gorąco, wzięłam więc prysznic. Wodospad chłodnej cieczy ostudził moje rozgrzane, nagie ciało. Poczułam prawdziwy dreszcz emocji. Wykąpałam się. Wróciłam do pokoju, bez ubrania. Pokój zamknęłam od środka, na wszelki wypadek. Wiedziałam jednak, że gdyby wszedł do niego jakiś przystojny mężczyzna to prawdopodobnie nie stawiałbym oporu. Chciałam jednak oszukać swoje sumienie i przekręciłam klucz. Mój ukochany wyjechał do Hiszpanii, byłam więc niesamowicie samotna. Tak samotna jak może być pozostawiona samej sobie kobieta, w najlepszym dla siebie okresie. Czułam, że więdne. Moje liście opadały, złaknione wody. Pożywnej, smacznej, wypełniającej mnie od środka. Tak, pragnęłam spermy. Jestem więdnącą różą bez kolców, potrzeba mi zdecydowanego ogrodnika, który zaopiekuje się moim kwiatem. 

 

     Następnego dnia poszłam na nudny wykład. Oparłam głowę na prawej dłoni, drugą bawiłam się długopisem, który przygryzałam co jakiś czas. W pewnej odległości ode mnie stał on, silny mężczyzna, niesamowicie przystojny facet z idealnym zarostem. Miał nie więcej niż cztedzieści lat, ale wyglądał jakby przeniesiony żywcem z filmu "Przeminęło z wiatrem". Tak, Clarke Gable. Przynajmniej tak mi się skojarzyło. Włosy zaczesane do tyłu, to spojrzenie. Stylowe, piękne ubrania i zapach perfum, który czułam zaraz przed wejściem do sali. Boże, chciałam żeby mnie zerżnął niczym sukę. Nie, ja nie chciałam miłości. Chciałam dzikiego, grzesznego seksu. 

 

     Gapiłam się na niego przez cały czas, przebierając niespokojnie nogami. Chciałam przewiercić go wzrokiem, na wylot. Chciałam zerwać z niego ubranie. Nie przeszkadzało mi , że był niewiele tylko młodszy od mojego ojca. Na chwilę zapomniałam, że mam przecież chłopaka. Chciałam być lolitą, tak. Nie słyszałam tego co mówił, widziałam tylko ruch warg. Moja wyobraźnia wkładała w jego usta słowa "pokaże Ci czym jest prawdziwa miłość". Zwariowałam. On chyba to zauważył bo zaraz po wykładzie zapytał mnie dlaczego nie uważałam. Przestrzyłam się, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Nie mogłam wyjawić prawdy, przecież był to mój wykładowca. Człowiek o wiele starszy, poważany w swoim środowisku. Kim byłam ja? Młoda, naiwna dziewczyna, w dodatku niepoprawnie napalona. Uśmiechnęłam się szeroko i nic nie powiedziałam. Zauważyłam, że na jego twarzy również pojawił się uśmiech a dłoń zacisnął na torbie. Przez chwilę milczeliśmy. W końcu powiedział, że musi już iść. Za trzydzieści minut zaczynały się kolejne zajęcia. 

 

Stałam tam sama, pozbawiona złudzeń. Nie wiem co strzeliło mi do głowy.

 

"Pańskie perfumy. One....to cudowny zapach" - powiedziałam cichym głosem.

 

Mój wybranek zatrzymał się, przez chwilę nie wykonał żadnego ruchu. Nie wiedziałam co się dzieje. W końcu poszedł dalej a ja uciekłam chwilę później. Było mi cholernie wstyd. 

 

Nie będę pisała co wydarzyło się potem, to nie jest istotne. Najważniejsze jest to, że tydzień później byłam już w jego domu. Stałam tam niczym mała, samotna stokrotka. Podszedł do mnie. Nie musiałam zdejmować sukienki. Zrobił to sam, delikatnie obnażając moje ramiona. Całował mnie po szyi i pieścił ukryte wenątrz biustonosza piersi. Chciałam żeby go zerwał, czytał w moich myślach. Już po chwili nie miałam praktycznie nic do ukrycia. Stałam przed nim nago, w całej okazałości. Krople potu spływały po moich plecach w kierunku kości ogonowej. On wiedział czego chcę, był bardzo doświadczony. Zaprowadził mnie więc do sypialni. Rzucił na łożko, czułam się jak upolowana przez niego drobna sarenka. On sam zerwał z siebie koszulę, nie zwracał uwagi na guziki. Ujrzałam jego męski tors, chciałam go całować, nie pozwolił mi wstać z łóżka. 

 

Podszedł jednak do szuflady, czegoś w niej szukał. W końcu wyciągnał ze środka małą buteleczkę. Nie wiedziałam co to jest, ale on szybko mi wytłmaczył. To "2 w 1, żel do masażu i nawilżajacy żel intymny firmy Durex" - rzekł mój Pan i dodał "wybacz, gra wstępna to nie moja specjalność, zbyt bardzo Ciebie pragnę". Użył tego specjalnego żelu, dzięki niemu mogliśmy od razu przejść do dania głównego. Zapomniałam o swoim chłopaku, czułam się teraz jak zdobycz myśliwego. Jego nabrzmiały członek wypełnił wnętrze mojego kielicha rozkoszy. Czułam jak dreszcz przeszywa moje ciało. Ugryzłam go w ucho, jeszcze bardziej go to podnieciło. Zapomniałam o wszystkim, o tym, że dzieli nas prawie dwadzieścia lat. To nie miało znaczenia. Dotykał moje pośladki, ściskał je. Dostałam nawet solidnego klapsa. Jego ruchy były coraz bardziej zdecydowane, odpłynełam. Zadrapane plecy zapewne będą przypominać mu o naszej wspólnej przygodzie. Nie pamiętam jak długo to trwało, czas stanął w miejscu. Potem zasnęłam w jego ramionach. Rano wróciłam do domu. Widywałam go na wykładach, ale on nie zwracał już na mnie uwagi. Wiedział, że nie może sobie na to pozwolić. Wolał ignorować, zapomnieć. Po jakimś czasie rozstałam się z chłopakiem. Wiedziałam, żę wolę starszych, zdecydowanych mężczyzn. Nie żałowałam tamtej chwili. Sama trzymam w szufladzie zapas żelu firmy "Durex". Mam nadzieję, że niebawem ktoś go użyje...

 

Wamp

 

Czytany 4209 razy Ostatnio zmieniany sobota, 13 maj 2017 23:40

Podobał Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi: