<< Opowiadania konkursowe
Neon

Konkurs "Upojna noc" z Durex - Renata

Oceń ten artykuł
średnia:

0

(0 głosów)

Podczas jednego z naszych spacerów w oczy rzucił mi się krzykliwy, landrynkowo-różowy neon. Skąpo ubrana kobieta w najbardziej ordynarny z możliwie akceptowalnych przez społeczeństwo sposobów wskazywała na wyświetlający się na nim napis: „Afrodyta”. Dom publiczny. Przygryzłam wargę i rzuciłam wyzywające spojrzenie mężowi. Na jego ustach pojawił się ten dobrze mi znany, niby niewinny, szelmowski uśmieszek.

Już od dłuższego czasu mieliśmy abstynencję od seksu. Praca, dziecko, domowe obowiązki, atakująca zewsząd przyziemność nakrapiająca nasze marzenia gazecianymi barwami. Kiedy jest się młodym, życie nie posiada widnokręgu, a linia codzienności wydaje się nieograniczona. Będąc dorosłym nadchodzi moment wyborów. Wariantowość decydująca o przebiegu następujących po sobie chwil, która pozwala urealnić określone marzenie kosztem utraty innych. Jednak tego dnia zarówno ja, jak i mój Wspaniały, wiedzieliśmy, że wybór może być tylko jeden. „Najwyższy czas się zabawić”.

Abstynencka frustracja skutecznie stłumiła wszelką moralność. Ledwo zdążyliśmy minąć próg domu, a emocje zagórowały. Nie potrzebował widoku moich ud pomalowanych kratką kabaretek, a ja nie potrzebowałam czuć jego języka na swoim brzuchu.

Tak naprawdę nie wiem w jaki sposób wszystko się zaczęło. Jak każda chwila owiana utopią piękności – po prostu przyszła i trwała, angażując całą moją duszę oraz serce. Z początku pamiętam tylko słodką woń perfum i wykwitające na torsie Małżonka czerwone róże rozsiewane przez moje usta.

Byliśmy nadzy, choć nie mogę sobie przypomnieć byśmy się rozbierali.

Spoglądał na mnie z wyraźną sugestią, maskując w cieniu własne pożądanie. Chwyciłam go za rękę. Mocno, jak gdybym nie była sobą. Prowadziłam go. Od karku, poprzez piersi, aż po kres podróży, a wówczas zalała mnie fala ciepła. Wydałam z siebie cichy jęk czując jego palce w sobie. Widział, że mi się to podoba. Nacierał coraz mocniej i mocniej. Do czasu, aż w ostatniej chwili zdążyłam odsunąć jego rękę od siebie. „Jeszcze nie”, syknęłam przygryzając mu ucho. A potem, wciąż dysząc głośno, objęłam go w torsie i niczym najbardziej bezpruderyjny tancerz świata, zaprowadziłam do sypialni.

Chciałam położyć się tam na nim, lecz odwracając się rzekł stanowczo: „Teraz ja rozdaję tu karty”, i rzucił mnie na łóżko. Zniżył się zjednując nasze sylwetki. Jego opalone barki falowały to w górę to w dół, a ja czułam przyjemną wilgoć pomiędzy nogami. Rytmiczne ruchy głową, ciepło zaciskające się i rozluźniające naprzemiennie. Miękkość języka łapczywie kosztującego ciała. Gorączka emanująca od innego człowieka.

A potem, zupełnie bez ostrzeżenia, ścisnął moje ramiona z taką siłą, że niemal straciłam dech w piersi i ustawił mnie przy ścianie. Czułam jak przeciąga dłonią po mych plecach, odczytując pragnienia ze skóry, a przy tym drugą ręką rozrywając opakowanie prezerwatywy. Zimny szelest przeszył powietrze zwiastując nadejście wyczekiwanego spektaklu. „Wejdź we mnie bez, chcę cię dobrze poczuć”, wysapałam. „Dobrze”, powiedział, a chwilę później szybkim ruchem chwycił mnie za talię i bez ceregieli wbił się w moją miękkość. Ogarnęła mnie nieziemska rozkosz. Czułam jak świeżość jego oddechu przyjemnie muska mi skroń, a na dole płonie prawdziwy ogień.

W tamtym momencie byliśmy tylko my. Cały świat wokół rozpadł się na atomy. Rytmiczny takt tańczył w nagości naszych ciał. Dwa zagubione zwierzątka opanowane przez pierwotne instynkty, dwa organizmy zatracone w górnolotnej przyziemności.

Jęczał przygryzając wargi i muskając nimi moją szyję.  Jęczałam też ja.

Każde pchnięcie było coraz mocniejsze. Każdy ruch coraz agresywniejszy. Ton naszych głosów wzrastał.

W końcu jedną dłonią chwycił mnie za włosy i przesunął w bok przyciskając do stojącego pod oknem biurka. Czułam wtedy jak wchodzi we mnie cały. Aż do samego końca. Czułam jak napiera biodrami próbując osiągnąć niemożliwe. Dysząc jak nigdy dotąd. Malując mój świat barwami odrealnienia.

Jeszcze mocniej i szybciej. Jeszcze ciaśniej. Jeszcze głębiej. Aż pośladki zróżowiały mi od nacisku, a ból zaatakował całe ciało. Ból przyjemny, otulony rajskim doznaniem.

W końcu pokój wypełnił mój krzyk. Próbowałam Go odgarnąć od siebie wijąc się w spełnieniu, ale On nie przestawał. Wciąż napierał. Napierał i napierał. Wtedy już nic nie widziałam. Dotarłam do wrót Nirvany. Stałam z boku i obserwowałam samą siebie. Siebie, jakiej nigdy dotąd jeszcze nie poznałam. Siebie przechadzającą się po niebiańskich chmurach. Siebie odpływającą do krainy cudów.

W końcu wykonał trzy najszybsze pchnięcia i poczułam jak gwałtownie opuszcza moje podbrzusze. Opadłam bezsilnie na blat próbując złapać oddech i wrócić do rzeczywistości. Minęło parę chwil zanim poczułam na swoich ustach jego smak. Wcześniejsza dominacja zwolniła miejsce troski i opiekuńczości, z jaką utożsamiał się na co dzień i jaką zawładnął moim światem. Kątem oka dostrzegłam jak zdejmuje prezerwatywę.

„Myślałam, że nie zakładałeś?”, zdziwiłam się.

„A czułaś, że ją miałem?”

„Nie”, uśmiechnęłam się zerkając na napis „Durex Invisible” nadrukowany na szarym opakowaniu, a potem przeniosłam wzrok wprost w samo wnętrze jego kasztanowych tęczówek.

„To było coś wyjątkowego”, pomyślałam. „To była jedna z najwspanialszych chwil mojego życia”.

„Kocham cię”, powiedziałam, wciąż cała dygocząc.

„Ja ciebie też”, odpowiedział ponownie zjeżdżając dłonią coraz niżej…

 

 

 

Czytany 304 razy Ostatnio zmieniany piątek, 03 marzec 2017 16:40

Podobał Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi: