<< Opowiadania konkursowe
Neon      środa, 28.09.2016

"Upojna noc" z Durex - Klara

Oceń ten artykuł
średnia:

4.57

(7 głosów)

- Gdy pada deszcz, człowiek staje się bardziej sentymentalny niż zwykle.

- Gdy pada deszcz, jestem wściekła, bo wtedy mam największą ochotę zrobić coś, czego przez te idiotyczne krople nie mogę…

- A co teraz chciałabyś zrobić…?
    Taki początek miało nasze pierwsze spotkanie. Kiedy w strugach deszczu gnałam co tchu na przystanek tramwajowy, chcąc ograniczyć spotkanie moich nagich ramion z nieprzyjemnie zimną wodą spadającą z nieba. Był wieczór. Stosunkowo ciepły jak na końcówkę dziewiątego miesiąca. Mogłam zatem pozwolić sobie na letnie wdzianko. Letnie, tak więc dość ubogie w materiał. Pod na pozór dużym daszkiem znalazłam się w mgnieniu oka. Na moje [nie]szczęście był pod nim i on. Wyglądem nie przypominał żadnej znanej persony show biznesu i jak się później okazało, był w stosunku do siebie samokrytyczny. Najzwyczajniej w świecie znalazł się tam z tego samego powodu co ja. Lecz mimo to, miał na sobie grubszą warstwę ubrań, niżeli ja sama. A ja? Ja wtedy - można tak powiedzieć - przeżywałam swoistą degrengoladę. Kobieta w takim momencie życia jest nad wyraz namiętna i dzika - tak właśnie dzika - z tego względu, że robi jej się wszystko jedno. Możesz sobie wyobrazić kobietę dziką a zarazem namiętną w łóżku? Dominacja? Dyscyplina? Może uległość? Bądź sadyzm? Nie. Wtedy jeszcze słowa te nijak nie znajdowały odzwierciedlenia w mojej seksualności. A i owszem uległo to zmianom. Nie po to o tym wspominam - otóż o tym dowiesz się niebawem. Sama nie zwróciłabym uwagi na niego. Nie interesowały mnie jego męskie dłonie, których kształt wykrawały mokre kieszenie spodni. Nie przyciągały mnie jego szerokie barki ani ociekające deszczówką, ciemne włosy. Wierz mi, nawet mięśnie pośladkowe i kształt pleców nie miały wtedy żadnego znaczenia. Moją ciekawość zaskarbił sobie tym, co trzymał w dłoni. Była to niewielkich rozmiarów torebka prezentowa. Skoro wybiera się na jakieś przyjęcie to dlaczego robi to na własnych nogach w taką pogodę? Podobnie było w jego przypadku. Nie kręciła go moja figura. Moje sutki sterczące z zimna też nie wywarły na nim wrażenia. Kobiece uda straciły nagle magię. Z kolei sukienka.. sukienka bez suchej nitki i bielizna obszyta koronką, którą zdradzał mokry materiał sprawiły, że skierował na mnie swoją uwagę. Ba! Dowiedziałam się o tym później. Do tego czasu byłam przekonana, że kręci go tylko i wyłącznie moje kobiece “ja”. Mokre kobiece “ja”.

- To dość bezpośrednie pytanie nie sądzisz?

- Może i bezpośrednie, lecz bardziej nie na miejscu jest odpowiadanie pytaniem na pytanie.

- To kpina. Chciałabym teraz leżeć na suchej trawie w blasku księżyca.

- ( W ciemności nie mogłam wytężyć wzroku. Milczał.)

- Cóż? Odpowiedź też zła?

- Zła? Skądże. Raczej mało satysfakcjonująca.

- Jest mi zimno, przemokłam, wymagasz za wiele. Bezczelnie. Dobrze, że ulewa ustaje.

- Liczyłaś na to, że dostaniesz płaszcz?

- Że co proszę? Brak jest ogłady w tym co mówisz. Widzisz mnie po raz pierwszy i ostatni w swym marnym żywocie. Ciesz się, że masz do kogo gębę otworzyć w tak beznadziejną pogodę.

- Otóż, o płaszczu zapomnij, ukryłby Twoją intrygującą bieliznę, którą nie bez powodu okryłaś ciało.

- Przestaje mi się podobać…

- Co takiego?

- Ten chłód w Twoich oczach.

     Jego wzrok w rzeczy samej był zimny. Przeszywał mnie na wskroś. Do tej pory nie do końca wiem, skąd w nich (tych oczach) tyle obojętności symultanicznie gryzącej się ze skupieniem. Bez ustanku chłostał mnie spojrzeniem, które wędrowało po moim ciele niczym dłonie niestrudzonego kochanka. Drażniło mnie to i podniecało - jednocześnie.

- Chowasz się tu przed deszczem. Mówisz, że jest Ci zimno. Może te oczy nie są wcale takie chłodne.

- Masz rację. Są spragnione. Rządne.

- Dom, który widzisz naprzeciwko od jakiegoś czasu stoi pusty. Jeśli przestaniesz gadać od rzeczy pokaże Ci co skrywa ta torebka w mej prawej dłoni.

- Skąd wiesz o…

- Idziesz? Nie po to moknę na deszczu.

      Nie wiem czy Twoja wyobraźnia jest w stanie pojąć ciąg wydarzeń. Nie bałam się. Nie wierzysz? Jeśli moje ciało przechodziły dreszcze, powodem był chłód nadciągającej nocy. Wiedziałam, że się zgrywa. To oczywiste - nie chciał mnie skrzywdzić. Jedyne co wprawiało mnie w zakłopotanie to wszędobylski powiew intrygujących zagrywek. Rozsiewał je dookoła mnie. Dom, w którym się znaleźliśmy był opuszczony. Wejście do środka nie zajęło dużo czasu. Ekscytacja całą sytuacją rosła w tak wielkim stopniu, że dopiero w łóżku dostrzegłam ciętą ranę na podudziu, zdobytą przy pokonywaniu ekstremalnych przeszkód. ŁÓŻKO. Rzecz, do której powoli, zdaje się, dochodzę. W dalszym ciągu nie odrywając od niego wzroku, śledziłam każdy jego ruch. To specyficzny mężczyzna. Do takiego stopnia, że rozmowa z nim pochłonęła mnie bardziej, niż tego planowałam. Dopiero po kwadransie zaczęło docierać do mnie, że coś się zmienia. Moje zmysły stały się wyostrzone. Dopiero w tej chwili spostrzegłam głębię jego oczu i napięte żyły. Czułam jak do mojego mózgu zaczyna spływać więcej krwi, niż zazwyczaj. Przyjemny chłód z zewnątrz otulał moje wilgotne ciało, skóra stała się napięta a do nozdrzy wdzierało się krystalicznie czyste powietrze. Z minuty na minutę wszystko stawało się wyrazistsze. Zapadła błoga cisza. Oboje przestaliśmy mówić. Czułam na sobie te oczy. Po brzegi wypełnione ogniem. Miałam wrażenie, że mój naskórek płonie milimetr po milimetrze zgodnie z kierunkiem, w którym pieścił me ciało wzrokiem. Nie byłam do końca pewna, co tak naprawdę dzieje się w moim organizmie. Coraz to większe zmiany w nim zachodziły, równomiernie rozprzestrzeniając się z krwią w żyłach.

- Czy to już? Czy to właśnie ta chwila, kiedy powinieneś ogłosić swój triumf z racji, że jestem tutaj teraz z Tobą w tym opuszczonym domu?

- Wcale mnie to nie cieszy. To nie na ciebie tam czekałem.

- Kim miała być ta ofiara?

- To zbędne. Czemu nazywasz ją i siebie zarazem ofiarą?

- Zwabiłeś mnie tutaj.

- Nie zwabiłem, zapytałem, zgodziłaś się.
- Nie rozumiem, dlaczego tyle mówisz zamiast rozłożyć moje nogi?

- Mówię tyle, bo wtedy sama je rozkładasz.

- Prowokujesz mnie.

- Nie chcę tego bardziej niż Ty.

     Czy człowiek, który cię irytuje może intrygować cię jednocześnie? Moje ciało przestało reagować na sygnały nadawane przez mózg. Moje sumienie krzyczało. W mojej głowie pojawiały się dziesiątki brudnych myśli, jedna po drugiej. Czułam, jak moje uda drżą. Gdy zamykałam oczy, miałam wrażenie, że ciśnienie krwi wywoła eksplozję. Nagle, zupełnie znikąd pojawiła się nieopisana siła, która kazała memu ciału zwariować. Gdy otworzyłam oczy nie siedział już naprzeciw mnie. Siedział na podłodze z wzrokiem skierowanym między moje uda.

- Co czujesz?

- Siłę feromonów.
- Boisz się?

- Nie.

- Więc jesteś gotowa?

     Tego wieczoru nic nie denerwowało mnie bardziej, niż nadmiar słów płynących z jego ust. Było to zamierzone. Chciał budować napięcie, wzbudzać pożądanie. Udawało mu się. Doskonale wiedział, że moje libido sięga zenitu. Nieomylny. To słowo najlepiej go opisuje. A torba? W torbie znajdowały się prezerwatywy Durex Invisible, uniwersalny pierścień erekcyjny Pleasure Ring oraz żel do masażu z kojącym Aloesem Durex Play. Tą osobą, na którą tam czekał była jego narzeczona.. cóż, wszystko szybko się zmienia. Więc teraz, skoro wiesz już jak do tego wszystkiego doszło wytęż swoją wyobraźnie. Dalsza część tej opowieści, stworzona zostanie na prawach czasu teraźniejszego.

     Silne dłonie przesuwają się po moich udach. Symultanicznie. Powoli. Zdecydowanie. Na skórze pojawia się gęsia skórka. Nagły dreszcz. Każdy milimetr jest niczym ukłucie. Czuję te silne dłonie coraz wyżej. Nie spieszą się, nie mają powodu. Jest coraz przyjemniej. Setki hormonów buzują we krwi. Jego oddech łechta okolice mojej cipki. Koronkowe majtki są coraz to wilgotniejsze. Nie czuję dłoni, która była sekundę temu na prawym udzie. Palec wskazujący gładzi mój wzgórek przez gorący materiał, który przez to dostaje się między wargi. Jego spojrzenie nie opuszcza nawet na moment mojego ciała. Cicho wzdycham. Robi się przyjemnie ciepło. Przykłada usta do majtek. Nosem wciąga porcję powietrza tak, jakby znajdowała się tu duża dawka narkotyków. Zdecydowanym ruchem zdziera ze mnie ubranie. Jest pewny siebie a zarazem subtelny. Podnosi mnie tak, że moje łydki otulają jego ciało. Podchodzi do stoika, sadza mnie na nim i gwałtownie rozchyla dłońmi moje uda. Rękoma opieram się o blat niecierpliwie wpatrując się w jego ruchy. Jego głowa znów znajduje się blisko mojej kobiecości. Ustami niemalże niedotkliwszy mojej skóry tworzy jeszcze większe napięcie. Dzielą nas ułamki sekundy. Wysuwa język i rozchyla nim moje gorące wargi. Wbija się nim coraz głębiej. Z wielkim opanowaniem łechta mnie od wewnątrz. Opadam całym ciałem na stół. Otula mnie fala gorąca. Uda samoistnie zaczynają się zaciskać. Jest tak siłny, że bezproblemowo je przytrzymuje. Jestem coraz bardziej mokra. Soki, które ze mnie wypływają wprost do jego ust muszą mu smakować. Moje usta zaczynają się rozchylać po to, abym mogła wydobyć z siebie czułe jęki. Wplatam palce w jego włosy. Jest jeszcze bardziej gwałtowny. Dokładnie ślini moją cipkę. Czuję jak jeden z palców gładzi brzegi dziurki. Prowokuje, lecz nie wkłada go do środka. Ssie łechtaczkę. Mlaszcze. Słyszę jak drugą ręką rozpina swoje spodnie i zsuwa je w dół. Usiłuję odepchnąć jego głowę. Nie daje za wygraną. Zawzięcie pieści wargi liżąc je kawałek po kawałku. Przestaje. Nasze oczy spotykają się.

     Szybko znajduję się na kolanach. Przez chwilę kuca przede mną, całując moje spragnione usta. Podnosi się nie tracąc kontaktu z moimi oczami. Opuszkami palców ściągam z niego bokserki, przesuwając po zewnętrznej stronie ud. Na jego twarzy pojawia się zwodzący uśmiech. Gorący język zaczyna wędrówkę po prawym udzie. Droczę się liżąc miejsca znajdujące się najbliżej jąder. Zapach mężczyzny zaczyna nęcić moje zmysły. Nie przestaję prowokować. Głośno wzdycha. Jest coraz bardziej niecierpliwy. Głaszcze dłonią mój policzek. Przesuwa ją na moje włosy i spektakularnie przyciska nią głowę do jąder. Zaczynam wkładać lewe jądro do ust naprzemiennie z prawym. Ssam je. W moich ustach gromadzi się nadmiar śliny, który spływa mi po brodzie i ścieka na piersi. Zbieram ją na palec i wkładam do ust. Od dołu, powoli liżę penisa. Z wielkim spokojem kieruję się do góry. Zamyka oczy i opiera się o stół. Przestaję, aby znów na mnie spojrzał. Zagryzam wargę, prowokując go do zdominowania mnie. Łapie mnie za włosy i wkłada go do moich ust po same jądra. Dławię się. Jest za duży, abym mogła go dłużej trzymać wewnątrz. Wyjmuję go zaciskając na nim ze wszystkich sił wargi. Cicho jęczy. Drugi raz wsuwam go do środka powoli i dokładnie obejmując gorącymi ustami. Staje się coraz twardszy. Patrzę prosto w jego oczy, są niespokojne. Usiłuję trzymać go w buzi jak najdłużej. Krztuszę się. Ślina znów wypływa z moich ust. Czuję na języku słony smak preejakulatu. Tym razem ssam sam członek przywierając do niego językiem. Delikatnie drażniąc zębami. Na moment przestaję obserwując jego reakcje. Trwa w bezruchu. Pieszczę go dłonią, łagodnie zaciskając. Przyspieszam. Zatraca się w tym. Szybkim ruchem do ust wkładam penisa. Z jednym tchem całego otula przyjemne ciepło. Wysuwam. Wsuwam. Nie zatrzymuję się ani na chwilę. Bez ustanku otaczając go językiem. Jednocześnie ssam. Kolejne porcje słonego płynu wlewają się do mojego gardła. Z jego ust padają rozkazy. Nie chce, abym przestała. Jego oddech nie jest równomierny. Podnosi mnie i układa na łóżku. Leżę na plecach a moja głowa opada w kierunku podłogi. Klęka przy mnie. Jednoznacznie wkłada mi penisa do gardła. Sprawia mu to ogromną przyjemność. Wypełnia moje usta. Podnieca go odgłos krztuszenia się. Nazywa mnie swoją kobietą. Robi wszystko, abym wydobyła z siebie jęki zdominowania. Dłońmi obejmuje moje piersi. Uderza je delikatnie. Każe mi się ślinić i dławić. Moje usta niezmiennie przylegają do jego męskości. Na jego twarzy pojawia się oznaka spełnienia. Przestaje.

     Podaje mi rękę. Wstaję i czule głaszczę go po karku oblizując wargi. W jego oczach widzę ogrom grzechu. Nasze ciała drżą z podniecenia. Z mojej cipki wypływają soki i spływają po moich udach w dół. Jest nieco po północy. Każe mi podejść do okna. Związuje mi dłonie kawałkiem materiału. Wkłada mi do ust moje majtki. Szepcze mi do ucha, że to najwyższy czas na jego ulubioną pozycję. Słyszę jak otwiera pudełko prezerwatyw Durex Invisible. Składa na moich pośladkach dwa namiętne pocałunki. Uderza w nie otwartą dłonią. Klęka za mną i smaruje moją dziurkę żelem do masażu z kojącym Aloesem. Prostuje się i zagłębia w moim tyłku. Z każdą chwilą coraz głębiej. Czuję ból pomieszany z podnieceniem. Nigdy wcześniej nie czułam takiej rozkoszy. Układa dłonie na moich biodrach, mówiąc, abym nie próbowała krzyczeć przez zakneblowane usta. Wchodzi do samego końca. Jego penis jest twardy i gruby. Czuję jak wypełnia moje wnętrze. Zamykam oczy i oddaję się w pełni w ręce pożądania. Zaczyna jęczeć. Zwalnia. Moje nogi stają się miękkie. Tracę równowagę. Księżyc bije prosto w moją twarz. Jego mokre podbrzusze odbija się od moich pośladków. Znów przyspiesza. Trzy zdecydowane ruchy. Wychodzi.

     Upadam na kolana. Stoi przed moją twarzą trzymając go w dłoni. Widok mojego wymęczonego ciała jeszcze bardziej go podnieca. Wyciąga mi majtki z ust i pyta o moje życzenia. Dokładnie go oblizuje i odpowiadam, aby wziął mnie na ręce i przycisnął do ściany. Zgadza się. Na łydkach czuję jego spocone plecy. Trzyma mnie za pośladki i nabija na siebie moją cipkę. Jest silniejszy niż myślałam. Nic nie jest w stanie go zmęczyć. Namiętnie penetruje moją dziurkę. Jest delikatniejszy niż poprzednio. Opieram głowę o ścianę lekko odchylając do góry. Spoglądam w jego oczy oblizując zęby. Subtelnymi ruchami nabija mnie na siebie z doskonałym wyczuciem do samego końca. Wygląda niczym grecki Apollo. Liżę go po szyi. Kieruję się w górę przechodząc na małżowinę. Jęczę wprost do ucha. Jęczy razem ze mną. Mówi, że jestem bardzo ciasna i mokra. Uśmiecham się zawadiacko. Gryzę jego ucho. Niespodziewanie wychodzi ze mnie i rzuca mnie na łóżko.

     Chodzi dookoła szukając czegoś, czym będzie mógł mnie unieruchomić. Leżę wijąc się z podekscytowania. Podążam za nim wzrokiem. Ujmuje moje drżące ciało przywiązując mnie do łóżka. Leżę na brzuchu. Podkłada mi wałek zrobiony z ubrań pod podbrzusze. Ustawia moje pośladki wedle potrzeb. Okrakiem otacza mnie od góry i liże moją cipkę przytrzymując wargi palcami. Czuję jak i on drży. Zachłannie spija ze mnie kolejne porcje soków. Schodzi i klęka między moimi nogami. Uderza mnie ciepło bijące z jego ciała. Ściska moje pośladki w swych dłoniach. Ociera się o nie penisem. Dzięki pierścieniowi erekcyjnemu Pleasure Ring znów jest coraz twardszy. Kładzie się na mnie i chwyta mnie za szyję unosząc moją głowę. Szepcze mi do ucha, że zasłużyłam na kolejną dawkę rozkoszy. Bez zastanowienia wypełnia po raz kolejny tej nocy moją cipkę. Zamykam oczy. Oddaję się w pełni temu uczuciu. Przyjemne mrowienie zalewa moje ciało. Fale uniesień następują po sobie. Czuję się rozochocona. Niczym w ekstazie. Coraz bardziej mokra. Jest tak przyjemnie, że nieoczekiwanie zaczynam krzyczeć w uniesieniu. W tym błogim stanie tracę świadomość. Nie zatrzymuje się. Bez przerw w tym samym tempie wsuwa i wysuwa swojego penisa. Jest w tym tak pewny siebie, że ani na moment nie przestaje być twardy. Jest skupiony. Dźwięk uderzających o siebie pośladków wprowadza w apogeum uniesień tejże namiętnej nocy. Zaczyna przyspieszać. Czuję jak krew napływa do jego męskości. Moje mięśnie zaciskają się jeszcze bardziej. Mówi, że skończy w moich ustach. Jest bliski. Jego sztywny penis ciasno wsuwa się do środka. To ostatni ruch.

     Uwalnia mnie. Przesuwa palcami po moich wargach. Zbliża się do mojej twarzy. Czuję nasze pomieszane zapachy. Są znakomitym afrodyzjakiem. Każe mi otworzyć usta. Wkłada mi go do środka. Zamyka oczy i zatraca się w tym. Z ogromnym skupieniem oddaje się chwili. Zaciskam delikatnie wargi i zaczynam namiętnie go obciągać. Mój oddech jest tak samo nierówny jak i jego. Wiem, co za chwilę się wydarzy. Ciśnienie jego krwi wzrasta. Ssam. Z jego ust wydobywa się jeden głęboki jęk. Kolejny. Przyciska moją głowę do siebie. Zaczyna szczytować. Jeszcze głośniej pojękuje. Gorąca sperma zalewa moje usta i twarz. Jest jej tak dużo, że wylewa mi się z buzi. Patrzy na mnie i podaje mi dłoń. Namiętnie całuje moje wargi. Jest spontaniczny i bezwzględny. Błysk w jego oku oddaje zadowolenie.

- Moje libido.. to wszystko przez tę Twoją magiczną torebkę.

- Moje urosło w momencie kiedy parę miesięcy temu po raz pierwszy Cię ujrzałem i postanowiłem zaopatrzyć się w Durex Invisible.

- Więc jednak mnie tutaj zwabiłeś.

- Nazywaj to jak zechcesz. Wiem, że nie żałujesz.

     Miał rację, nie żałuję. Tak jak i teraz nie żałuję, że znasz tę opowieść. O miłości z pożądania? Czy odwrotnie. O pożądaniu z miłości. W tej chwili możesz zamknąć swoją wyobraźnię i przygotować swoją zaczarowaną torebkę.. bowiem nigdy nie wiesz, kiedy przyda Ci się zabezpieczenie.

 

Czytany 3500 razy

Podobał Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi:

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież