Piekielny układ

Nie czekam ani chwili i zarzucam mu dłonie na szyję, zagłębiając się w jego pocałunki.
– Naprawdę lubię moją zazdrosną Nicky. – Unosi mnie do góry, a moje nogi w mig oplatają go w pasie.
– Na pierwszy raz proponuję łóżko. Mam ochotę sprawić, by zapadło ci to w pamięć. – Uśmiecha się demonicznie, po czym rusza w stronę łóżka. Kładzie mnie na nim, a gdy się podciągam, jego marynarka ląduje na oparciu krzesła. Zabiera się za rozpinanie guzików koszuli, ale ja, unosząc się na kolanach, zatrzymuję go.

– Pozwól. – Ujmuję jego dłoń spoczywającą na pierwszym rozpiętym guziku i zdejmuję ją.
– Chcę to zrobić sama. – Kokieteryjnie spoglądam w jego oczy, po czym zmysłowo przejeżdżając po jego klatce, powolnymi ruchami rozpinam jeden guzik za drugim, odkrywając kolejne fragmenty tego boskiego ciała. Gdy rozpinam całość, chwytam za jego pasek. Bruno coraz ciężej oddycha.

Zerka na mnie spod ciężkich, przymrużonych powiek.

– Torturujesz mnie… – sapie wyraźnie rozochocony.
– Torturuję? – Za pasek ciągnę go w stronę łóżka.
– Ja po prostu cieszę oczy tym okazałym widokiem – dodaję i niewinnie przejeżdżam dłonią po wybrzuszeniu na jego spodniach. Bruno głośniej wciąga powietrze.
– Nie chciałbym w tej sytuacji dogryzać, ale… Patrząc mu w  oczy, nadal delikatnie błądzę po jego kroczu.
– Kontynuuj – zachęcam z  niewinnym uśmieszkiem, gdy z ciężko falującą klatką wbija we mnie pożądliwe spojrzenie.
– Ty już widziałaś mnie praktycznie w  całej okazałości, natomiast ja nie miałem jeszcze okazji podziwiać zbyt wiele…
– Ach, no tak, mój błąd – stwierdzam kokieteryjnie i rozwiązuję węzeł szlafroczka. Odchylam materiał z ramion i przysłaniam jedynie odrobiną satyny nagie piersi. – Tak lepiej? – dopytuję.
– Zdajesz sobie sprawę, jak cholernie jesteś piękna?
– Dziękuję. – Uśmiecham się niewinnie w odpowiedzi na jego komplement, jednak nim zdążę dokończyć swoją wypowiedź, Bruno strzepuje ze stóp swoje oksfordy, skarpetki, po czym raptownym ruchem odpina pasek u spodni.
– Aleś ty narwany – dokuczam, rozbawiona jego stanem.
– Owszem. I uwierz, też byś była, gdyby fiut bolał cię od ponad trzech tygodni. – Ściąga spodnie, zrzuca koszulę i nachylając się, znów zamyka moje usta swoimi.

Wchodzi na łóżko, nawet na moment nie odrywając ode mnie swoich warg. Górując całym sobą nade mną, przewraca mnie na plecy, a jego rozgrzany dotyk wodzi po każdym nagim skrawku moich ud.

– Miałem rację, wygląda na tobie idealnie. – Odrywając się ode mnie, zerka na szlafroczek, po czym chwyta za materiał przy mojej piersi, odchyla go i ściąga z moich ramion, obnażając mnie całkowicie.
– Ale w tym momencie nie będzie ci już do niczego potrzebny. Chcę w końcu zobaczyć moją piękną kobietę. Całą. – Zrzuca go na podłogę, a jego oczy chłoną każdy kawałek mojej nagiej skóry. Głośnej przełykam ślinę, gdy tak powoli zmierza wzrokiem od moich ud, przez brzuch do piersi, aż w końcu do oczu.
– Jesteś taka piękna, Nicky. – Poważnie wpatruje się we mnie, a już po chwili swoje usta przenosi na moje. Liże i smakuje mnie od środka, po czym nie mogąc złapać oddechu, swoje pocałunki przenosi na moją szyję, dekolt, aż w końcu zaczyna ssać nabrzmiały sutek. Wczepiam dłonie w jego włosy i pociągam za nie, gdy tak raz za razem wydobywa z mojego ciała bijący żar.
– O tak, Bruno… – dyszę niewyraźnie jego imię, kiedy swoją dłoń kieruje między moje nogi, a usta znów przenosi do moich warg.
– Zrobię, co tylko będę musiał, byś poczuła to, co ja, i obiecuję ci, że poczujesz to, Nicky.

Nie jestem pewna, co ma na myśli, ale w tym momencie nie zamierzam wdawać się w dyskusje, jestem zbyt pochłonięta trawiącą mnie żądzą i tym bolesnym pulsowaniem w podbrzuszu. Przejeżdżam zalotnie po każdym z jego mięśni brzucha, barków, ramion i dalej zagłębiam się w zdziczałe pocałunki. Pociągam za gumkę bokserek Brunona, by widział, co powinien z nimi zrobić. Pośpiesznie się ich pozbywa, a ja po raz pierwszy mam okazję oglądać go w całej okazałości i jestem zachwycona tym widokiem.

 Jego twarda erekcja stoi naprężona, zadziwiając swoim rozmiarem.

Nie pomyliłam się podczas naszego pierwszego spotkania – z facetem tak obdarzonym kobieta z pewnością trafiłaby do raju, a teraz będzie to jedynie mój raj.

– Dam ci, czego tylko zapragniesz, Nicky, co tylko zechcesz. Wszystko, ale będziesz wyłącznie moja.
– Potrzebuję jedynie twojej bezwzględnej wierności. I żadnych kłamstw, Bruno. – Gdy tylko to mówię, unosi twarz nad moją i wpatruje się w moje oczy, jakby coś usilnie analizował. Ujmuje mój policzek i delikatnie gładzi go opuszką palca.
– Jeżeli nie jesteś w stanie…
– Dobrze – przerywa mi i składa na moich ustach pocałunek, będący niczym dowód potwierdzający te słowa.
– Żadnych kłamstw, żadnych zdrad, obiecuję, ale od teraz, Nicky, jesteś tylko moja. I od tego również nie ma żadnych odstępstw. W duchu jakaś jedna moja myśl się śmieje, bo ustalamy zasady związku, w sumie mając zamiar po raz pierwszy się pieprzyć. Jak by to ujęła Beth, biorę kota w worku, ale co tam.
– W takim razie teraz już chyba oficjalnie mogę mówić do ciebie: kotku – żartuję, na co jego wargi wyginają się w tym lubieżnym, seksownym uśmiechu.
– Już pierwszego dnia nie miałem nic przeciwko, ale tak, obecnie nawet na to nalegam. – Zamyka moje usta mocnym pocałunkiem. Jego dłoń wędruje do szuflady szafki nocnej, uchyla ją, po czym grzebie w jej wnętrzu i coś wyciąga. Przenoszę wzrok i dostrzegam, że z szuflady wyciągnął opakowanie prezerwatyw.
– Plusy apartamentów – tłumaczy, widząc moją nieco zdziwioną minę, a potem otula moje ciało swoim, pieszcząc je i rozpalając do granic możliwości.

 Z każdym muśnięciem jego warg coś w moim wnętrzu zawiązuje się w supeł, jakaś nadzwyczajna siła każe mi zagłębiać się w tę znajomość, spróbować tego wszystkiego właśnie z nim.

Jednak druga część po cichu ostrzega, próbując wpłynąć na moje zafascynowanie tym niebezpiecznym mężczyzną, podsuwając, że nasza historia nie rozpoczęła się zbyt dobrze oraz że zapewne koniec również nie będzie różowy.
– Patrz na mnie, Nicky – nakazuje ochryple Bruno. – Chcę, żebyś na mnie patrzyła, gdy w końcu będę w tobie. Wraz z tymi słowami przenoszę wzrok na jego diabelnie przystojną twarz i delikatnie obejmuję go za szyję.

Unosi biodra, rozchyla moje nogi, a potem płynnym ruchem zanurza się imponującym, twardym wzwodem w moim wnętrzu. Głośniej łapię oddech, gdy jego dłoń przytrzymuje mnie za policzek, bym przy każdym kolejnym zagłębieniu patrzyła w jego oczy. Jęczę bezradnie, to cudowne. Każdy jego ruch jest niewiarygodnie precyzyjny, głęboki i stymulujący, a wpatrujące się we mnie błękitne otchłanie rozniecają zapomniane i tak głęboko skryte płomienie prawdziwej namiętności. Zarzucam mu ramiona na szyję, mocniej przyciągając go do siebie. Wychodzę naprzeciw jego pchnięciom, a wszelkie szarawe myśli, dotychczasowe opory i powody przeciw tej znajomości spycham w niepamięć, oddając się temu mężczyźnie w całości… Dogłębnie… I bezgranicznie…

Fragment pochodzi z książki Piekielny układ Wydawnictwa Amare.

Piszesz opowiadania?

Opublikuj je u nas!

Instrukcja wysyłania opowiadania

Jakie opowiadania chcesz przeczytać?

Wypełnij anonimową ankietę
Oceń wpis!
Ocen: 4 Średnia: 5
3 komentarzy:
  1. Jamie says:

    *Dla niegrzecznej*
    Gdybym był królem, byłabyś mą Królową, a będąc rycerzem czciłbym cię jako swą Damę. Nie jestem królem ani rycerzem. Ty jednak jesteś mą Damą i Królową, bo kocham cię i we dnie i w nocy. W swym świecie marzeń mam ciebie przy sobie. Co dzień ci służę i kocham co dzień, a co noc ty kochasz mnie. To świat mych snów i marzeń, w nim mej miłości granic nie wyznacza. To ona żyje ze mną, mą miłością wzmacniane uczucie panuje, by świat lepszym pozostał, gdy nas już nie będzie, bo miłość zwycięża gdy silna i wzajemna, a sny ją taką czynią, marzenia wzmacniają, bo pragnę ciebie KOBIETO!

    Odpowiedz
    • NIEGRZECZNA69 says:

      Jamie…bardzo dziękuje. Jest to bardzo miłe co napisałeś, chociaż chciałabym wiedzieć, czym zasłużyłam sobie na takie słowa. 😊

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *