Pierwszy sekspozytywny portal dla kobiet o erotyce, seksie i intymności.
Opowiadania erotyczne

Granice pożądania

Podziel się o czym chcesz przeczytać!

Wypełnij anonimową ankietę

Stałem przed wielkim oknem w swoim biurze, jak zawsze o tej porze moi pracownicy pośpiesznie wchodzili do budynku firmy. Jednak tego dnia mój wzrok powędrował na młodą kobietę, która wysiadła właśnie z nowego, służbowego auta. Wąska, krótka spódniczka, biała koszula, czarne szpileczki, ciemne okulary i aktówka. Jej jasne włosy, delikatna postura i zarys niebywale zgrabnego kobiecego ciała, momentalnie przywołały wspomnienia.

Z wyglądu tak bardzo przypominała tamtą dziewczynę, a przecież tak bardzo się od niej różniła. Mimo, że był już wrzesień słońce świeciło tak jak wtedy…

Tak, to była sobota, połowa czerwca. Pamiętam ten dzień bardzo dokładnie i to nie tylko dlatego, że było wyjątkowo upalnie, ale z zupełnie innego powodu. Urokliwa mała mazowiecka rzeka, łąka i łagodne zejście do wody. Jak zawsze siedziałem kilka metrów dalej, wśród gęstych krzaków i niewielkich drzew, patrzyłem w samotności na niczym niezakłócony nurt spokojnie płynącej wody. To był mój ulubiony osobisty azyl, bo miejsce było zazwyczaj odludne, ale nie tego dnia.

Byłem zaskoczony, gdy właśnie w sobotnie popołudnie na to pustkowie podjechał samochód i jeszcze bardziej zdziwiony, gdy wysiadło z niego troje młodych osób. Dwaj chłopcy (tak ich nazwijmy, zwłaszcza w porównaniu do mojego dojrzałego wieku) oraz dziewczyna. Miejsce w którym rozłożyli swój koc było zupełnie niewidoczne dla mnie, może dlatego dopiero po chwil spostrzegłem, że chłopak, który jako pierwszy skoczył do wody był zupełnie nagi. Chwilę później dołączyła do niego pozostała dwójka, oni również byli bez ubrań. Najpierw razem pluskali się niczym szalone dzieciaki, oblewając się i chlapiąc nawzajem wodą.

Po nierównej walce dziewczyna szybko opadła z sił, ewidentnie widać było jej zmęczenie i chęć powrotu na brzeg, lecz wtedy obaj towarzysze zagrodzili jej drogę.

Jeden stanął tuż przed nią obejmując ją w pasie, a drugi sprytnie zagrodził jej drogę ucieczki ustawiając się idealnie z tyłu. Dziewczyna chwilę protestowała, ale po chwili odwzajemniła pocałunki chłopców i pozwoliła, aby dłonie jednego z nich objęły jej niewielkie, ale zgrabne piersi. Nie wiedząc kiedy ten stojący z przodu chwycił ją za pośladki i uniósł w górę. Nie miał z tym najmniejszego problemu, bo nie dość, że ciało dziewczyny znajdowało się po części w wodzie, to jeszcze jej sylwetka była niebywale drobna i krucha. W odpowiedzi niewiasta objęła go swoimi długimi nogami, a on przez krótką chwilę unosił jej ciało w górę i powoli opuszczał w dół. Cała woda wokół dziewczyny miarowo chlupała, gdy jej ciało uderzało o taflę. – rozległ się nagle echem, kobiecy okrzyk. Teraz było wiadome, że nie jest to już niewinna, dziecięca zabawa.

Przez moment ciało dziewczyny było nieruchome, jakby zawieszone na chłopaku. Lecz po chwili zaczęło pracować, to znaczy: samoistnie unosić się i opadać. Objęła go mocno, wręcz wtuliła się w niego, a on widząc jej aprobatę, chwycił jej zgrabną pupę, uniósł w górę i odciągnął oba pośladki. Wtedy do zabawy dołączył również drugi z chłopców. Przytrzymał ją mocno obejmując w pasie i wręcz nabił na swoją pobudzoną męskość.

Dziewczyna coś krzyknęła, próbując się wyswobodzić z dwóch par silnych, męskich ramion.

Bezskutecznie.

Protestowała, ale oni nie zważali na jej krzyki.

Była za drobna i za delikatna, aby stawić czoło obu dręczycielom.

Znalazła się w żelaznym uścisku, bez szans na ucieczkę. Była niczym mała sarna uwięziona w zastawionym przez kłusownika zmyślnym wnyku.

A oni cały czas poruszali się w niej. Atakowali ją obaj. I to z dwóch stron równocześnie!

Robili to w różnym tempie i z różną amplitudą. Czasami był w niej tylko jeden i tylko sama główka męskiej szabelki, ale czasami spotykali się w niej razem, głęboko nadziewając kruche ciało dziewczyny na swoje stojące na baczność męskie oręża. Dziewczyna nie wytrzymała szaleńczej jazdy obu źrebaków i po chwil wbiła swoje pazury w męskie plecy, a jej krzyk rozniósł się na dobre kilkaset metrów.

Padła. Bezsilna. Wykorzystana.

Przyglądałem się w ukryciu, jak wynoszą ją całą wycieńczoną na rękach. Odchyliła bezwiednie głowę i w tym jednym momencie spostrzegła moją osobę. Jej rozanielone oczy przez krótką chwilę idealnie natrafiły na mój wzrok. W jej oczach nie było widać najmniejszej odrobiny zmieszania czy zażenowania, było widać w nich dumę!

Niczym małe dziecko schowałem się głębiej w krzakach i wbiłem swój wzrok w ziemię. Dlaczego tak zareagowałem? Może dlatego, że byłem zwyczajnym podglądaczem, a może dlatego, że do głowy przyszła mi tylko jedna myśl. Młodzi chłopcy zgarnęli gdzieś po drodze panienkę lekkich obyczajów i teraz zabawiają się z nią.

Z zamyślenia wyrwały mnie ponownie krzyki dziewczyny, szaleńcze, ale i systematyczne.

Nic nie widziałem, gęsta ściana zarośli idealnie oddziela ich grupkę od mojej osoby, lecz domyślałem się co teraz robią dziewczynie. Jej jęki opisywały to nad wyraz dobitnie. Zastanawiałem się co mam robić! Pomóc dziewczynie i zakończyć tą rzeź, czy może odejść niepostrzżenie. Dziewczyna krzyczała, jęczała rytmicznie, a potem nastała cisza. Dziwna i niepokojąca długa cisza.

Wstałem i z niedowierzaniem obserwowałem jak obaj męscy pomysłodawcy zabawy, bez najmniejszych skrupułów opuszczają miejsce płatnej schadzki.

Widziałem jak wsiadają do samochodu i jak odjeżdżają! Sami. Bez dziewczyny!

Wyszedłem z ukrycia, sam nie wiedząc dlaczego nie zrobiłem tego wcześniej. Rozejrzałem się, ale samochód faktycznie odjechał i pozostał po nim tylko obłok kurzu. Ostrożnie udałem się w miejsce skąd tak niedawno dochodziły dźwięki orgii. Spodziewałem się najgorszego.

Gdy ją zobaczyłem, właśnie opłukiwała swoje ciało w głębokim nurcie rzeki. Na niewielkiej, naturalnej plaży leżał ręcznik, jej majteczki (jeśli w ogóle ten biały ścinek koronkowego materiału można nazwać bielizną), letnia sukienka i szpileczki, a wokoło leżało kilka rozrzuconych monet.

Podszedłem bliższej, a ona spostrzegła mnie i podpłynęła powoli do brzegu. Na jej rozmazanych oczach pozostał ślad łez. Wszystko było jasne. Wykorzystali jej drobne ciało i pozostawili samą, nie wywiązując się z umowy zawartej pewno gdzieś na poboczu pobliskiej szosy.

O dziwo, mimo upokorzenia które ją spotkało, lekko uśmiechnęła się do mnie.

– I co nie zapłacili Ci? – raczej stwierdziłem z nieskrywanym zlitowaniem i brakiem szacunku, widząc to wykorzystane, naiwne młode ciało i monety w piasku. Dziewczyna wbiła we mnie swój przenikliwy wzrok, jej uśmiech natychmiast zniknął z niewinnej twarzy.

– Zabierz mnie stąd! – poprosiła wynurzając się cała z wody.

Była niczym wodna nimfa o wyjątkowo szczupłej budowie, miała drobne, ale jędrne piersi i odznaczające się na idealnej skórze wystające żebra. Krople wody spływające z jej z długich, lśniących włosów, z chudych ramion, z dekoltu i z wąskiej talii kumulowały się w jednym miejscu. Odruchowo skierowałem tam swój wzrok. Jej łono było zupełnie wydepilowane, a na jej drobnych intymnych płatkach gromadząca się zewsząd woda, zamieniała się w mały strumyk. Z czasem strumyk zmniejszył się, a niektóre wypływające z niej kropelki miały teraz zupełnie inną konsystencję i kolor. Uświadomiłem sobie, że nie jest to już tylko woda, a pozostałość po dwóch niewypłacalnych klientach.

Stała tak przede mną całkiem naga, zupełnie nie krępując się swojej nagości.

Nie mogłem uwierzyć, że taka cudowna, delikatna istota trudni się najstarszą profesją świata, że za klika monet można bezkarnie wykorzystać jej niewinne, nadal dziewczęce ciało. Ciało, które niesamowicie podniecało, które kusiło każdego mężczyznę i zadawało pytanie o granice pożądania.

– Oczywiście – powiedziałem, uświadamiając sobie, że wciąż wpatrując się w jej ponętne kształty, myślę nie tym organem co należy i co gorsza reaguję niczym prawiczek na widok rozebranej kobiety.

Mój wiek, a przede wszystkim moja pozycja społeczna nie pozwalały na takie myśli, nie mówiąc już o fizycznych związkach z prostytutkami. Dziewczyna zaczęła się ubierać, lecz w momencie kiedy jej skąpe majteczki znalazły się na właściwym miejscu, dotarło do mnie, że wciąż wpatruję się w nią. Natychmiast odwróciłem się, pozwalając dziewczynie na założenie w spokoju sukienki, bez skrępowania wynikającego z mojego, natarczywego wzroku.

– Proszę…- pokazałem dłonią kierunek i spojrzałem na jej nienaganną figurę.

– Mam mały domek niedaleko stąd- zagłuszyłem (niepokorne) wciąż powracające typowo męskie myśli podsycane cienkim materiałem jej sukienki i świadomością braku biustonosza (co oczywiście można było zauważyć).

Dziewczyna chwyciła swoje szpileczki, uszła klika kroków i prawie upadła na kolana. W ostatniej chwili złapałem ją, chroniąc przed upadkiem, wtuliła się we mnie niczym mały kociak, a ja czułem jak jej całe ciało drży.

Objęła mnie obiema rękoma za szyję, a ja delikatnie unosiłem ją. Jej małe piersi poruszały się szybko, rytmicznie. Minimalnie rozchyliła swoje usta, chciała coś powiedzieć, wyszeptać. Ale nie była w stanie wydusić z siebie nawet jednego słowa, w jednym momencie uleciały z niej wszystkie witalne siły. Dodatkowo jej malinowe usta nie potrafiły się rozdzielić, jakby je czymś sklejono lub rzucono w ich stronę magiczne zaklęcie. Niosłem ją na swych ramionach i czułem jak typowo męski zapach intensywnie emanuje z jej szparki dosłownie na całe jej ciało.

Była niczym młoda jałóweczka, która po wcześniejszym spotkaniu z dwoma rozpłodowymi buhajami, wciąż nosi na całym ciele zapach ich nasienia.

Mimo swojej dojrzałości, jestem nadal dość silnym i sprawnym mężczyzną, więc nie miałem problemu, aby przenieść bezwiedne ciało do swojej letniej daczy. Położyłem ją w wielkim łożu na piętrze, wciąż była jakby w amoku, w półśnie. Jedynie czasami wydobywała z siebie dziwny odgłos, wręcz jęk, wtedy jej oddech nagle przyspieszał, a drobne ciało przeszywał dziwny dreszcz.

Zostawiłem ją samą i zupełnie nie wiedziałem co robić! Czy powinienem zawiadomić policję? Czy może zadzwonić na pogotowie? I co niby maiłbym im powiedzieć, że spotkałem na tym pustkowiu wykorzystaną prostytutkę? Na szczęście wieczorem powinni przyjechać moi bliscy przyjaciele wraz z żonami. Nie chciałem sam podejmować decyzji, stwierdziłem, że lepiej poczekać na kobiety, one zapewne będą wiedziały co czynić w takiej nietypowej sytuacji. Oczywiście jak najbardziej chciałem pomóc tej biednej dziewczynie, ale cały czas nie mogłem zrozumieć, dlaczego taka śliczna dziewczyna zarabia na życie sprzedając swoje ciało.

W trosce o stan dziewczyny wszedłem na górę, przez chwilę patrzyłem na niewinne, a zarazem grzeszne ciało. Kucnąłem przy łóżku i delikatnie dotknąłem jej ładnej twarzy.

Moja dłoń wędrowała po jej długich, jasnych włosach. Spała bardzo, bardzo głęboko. Tak dawno nie miałem kobiety. Tak dawno nie dotykałem kobiecego ciała. Przyglądałem się i nie mogłem uwierzyć, że wtedy nad rzeką obsłużyła dwóch klientów jednocześnie. Zastanawiałem się jak to możliwe, że jej dwie małe i ciasne kobiece szparki są w stanie dokonać czegoś tak niewiarygodnego, prawie niemożliwego jak na taką delikatną i kruchą istotę…

Jęknęła cicho przez sen.

– Ciiiii – uspokoiłem ją. – Ciiii…– powtarzałem. – Już dobrze. Śpij…

Gdy zszedłem na dół, słońce właśnie chyliło się ku zachodowi. Spojrzałem na jej porzucone zaraz po wejściu czerwone szpileczki (tak były czerwone bo był nawet napis RED), starannie ustawiając je i zdając sobie sprawę, że przypominały teraz buciki bajkowego Kopciuszka. Usiadłem w fotelu, malutki skrawek białego materiału minimalnie odznaczający się w kieszeni mojej koszuli, uświadomił mi, że naprawdę jest niebywale drobna i delikatna.

Usłyszawszy nadjeżdżający samochód, wyszedłem na powitanie gości.

– A gdzie wasze drugie połówki? – zapytałem zdziwiony, widząc jedynie dwóch moich kolegów.

– Nie przyjechały! – odpowiedział T. – Postanowiły nam tym razem nie przeszkadzać w męskim wypadzie, zresztą przechylanie szklaneczek to nie jest ich ulubione hobby.

– Masz gościa? – zapytał drugi przyjaciel wskazując na szpileczki dziewczyny. –Kamerka i te czerwone ŚWIECE? Coś nas ominęło?

Speszony machnąłem ręką w odpowiedzi.

– Szkoda gadać, chodźcie i sami zobaczcie…

Gdy weszliśmy na górę dziewczyna nadal spała, na szczęście szczelnie ukrywając pod kocem swoje nagie ciało. Oczywiście od razu posypały się pytania. W ciszy zeszliśmy na dół, a ja opowiedziałem W skrócie co się wydarzyło nad rzeką.

– I tak ją zwyczajnie zostawili? Naprawdę odjechali bez niej?!– padały kolejne pytania.

– Tak, zostawili ja samą… – opowiedziałem- rzucając jako zapłatę jedynie kilka drobnych monet.

Po długich i burzliwych konsultacjach, wspólnie postanowiliśmy, że nie będziemy jej teraz budzić, a jutro odwieziemy tam gdzie sama zechce.

– Jak byście mieli taką dziewczynkę na noc, to co byście z nią zrobili? –zadał nieoczekiwane pytanie T, nalewając każdemu do szklaneczki złocisty trunek.

– ..– natychmiast podjął temat W – zażyczyłbym sobie, aby dla mnie zatańczyła!

– Zatańczyła? –zdziwiliśmy się.

– Tak, chciałbym, aby zmysłowo tańczyła przede mną, zdejmując z siebie całe ubranie, a potem patrzyłbym jak sama dotyka się na moich oczach. Jak pieści swoje nagie ciało. A ja nie mógłbym nic zrobić! Nic, tylko ona sama!

Zapanowała cisza. Okazało się, że mimo średniego wieku, każdy z nas miał jakieś niespełnione erotyczne marzenia.

Wszyscy trzej jak na znak, opróżniliśmy swoje szklaneczki.

– Ja bym ją wycałował – podjął temat T.

– Gdzie? – zapytaliśmy chórem.

– Dosłownie we WSZYSTKICH miejscach – odpowiedział T, oblizując swoje usta ukryte wśród modnie przyciętych wąsów. – Każdą najdrobniejsza cząstkę jej niewinnego ciała, mój język byłby w jej obu DZIURKACH, dosłownie wszędzie!

Szklaneczki znowu jakoś tak się same napełniły.

– Krzysztof, a ty? – zapytali mnie chórem. – Co byś zrobił z taką otwartą na wszystko panienką.

Nie miałem gotowej odpowiedzi tak jak moi przedmówcy, a może nie chciałem ujawniać swoich pragnień.

– No powiedz! – ponaglali mnie.- Przyznaj się!

– Z taką młodą dziewczynką to pewnie nic, ale ze swoją sekretarką to pewnie byś poszalał, zresztą nie tylko ty! – zaśmiał się W.

– A może coś już było? – podchwycił temat T. – Przyznaj się, jest przecież w twoim guście. Jest wysoka, chuda i chyba biust też ma całkiem okazały!

– To prawda jest bardzo atrakcja! Kiedyś i to bardzo przypadkowo…- zacząłem.- Ale uwierzcie mi, do niczego poważnego wtedy nie doszło. A później jakoś nie było okazji. Pani Barbara jest naprawdę porządną i skromną kobietą, taką jaka była moja była…

Zapanowała niezręczna cisza.

– Naprawdę nie wiem co bym mógł zrobić z wynajętą dziewczynką- dokończyłem chcąc rozładować zakłopotanie kolegów.

– Naprawdę nie wie pan?! – padły słowa schodzącej do nas drobnej, zjawiskowej istoty.

Widząc naszą trójkę, z taktem kiwnęła głową na znak przywitania, a my natychmiast wstaliśmy i odwzajemniliśmy ten jej drobny, grzecznościowy gest.

Podeszła do kuchennego blatu.

– Mogę? – zapytała łapiąc dzbanek z kawą.

Stanęła się do nas tyłem, miała na sobie jedynie cienki sweterek (pozostałość po mojej żonie), który ledwo co zakrywał jej zgrabne nagie pośladki, a jego dość duże oczka, dawały ogromne pole do popisu męskiej wyobraźni.

Zamilkliśmy we trzech mając nadzieję, że nalewając sobie kawę sięgnie po znajdującą się trochę dalej śmietankę. Sięgnęła, nachylając się odrobinę! T syknął pod nosem, a W pokiwał z niedowierzaniem głową, komentując z zachwytem coś po cichu. Odwróciła się z gracją i pewnie stanęła do nas przodem. Jej piersi choć niewielkie to cudownie odznaczały się na wełnianym materiale, a jej sterczące suteczki jakoś sprytnie znalazły miejsce między wydzierganą wełną i idealnie ukazywały swój stan i ciemnobrązowa kolorystykę. Dodatkowo ten cudowny prześwit między jej chudymi, długimi nogami. To naprawdę robiło wrażenie!

– Marzenia panów – tu spojrzała na moich przyjaciół – już znam. A pana? – skierowała wzrok na moją osobę. – Jakie jest pana najbardziej skryte pragnienie?

Patrzyła mi prosto w oczy i miałem nadzieję, że nie odkryje mojej tajemnicy, nie odczyta mych głęboko ukrytych myśli.

– Może drinka? – zaproponował ktoś przerywając niezręczną ciszę.

– Tak poproszę – odpowiedziała ukazując swoje równe, białe ząbki.

Wypiła jeden niewielki łyk.

– Zapraszam pierwszego pana na górę! – padło z jej ust, niczym służbowe polecenie. – Dziś spełniam wypowiedziane życzenia. I proszę o muzykę, nie lubię tańczyć jak jest cisza.

Weszła na schody, oczywiście nie kryjąc swoich krągłych pośladków. Zatrzymała się w połowie i kiwnęła palcem na W. Ten wstał i ku mojemu przerażeniu, ruszył za dziewczyną. Zgodnie z polecaniem T włączył muzykę, która ogarnęła cały dom.

Czekaliśmy obaj w milczeniu. Czas płynął. Mijały minuty, minął kwadrans, drugi.

W końcu zobaczyliśmy jak nasz przyjaciel schodzi po schodach.

– To było coś niesamowitego! – skwitował głęboko oddychając i od razu łapiąc swoją szklaneczkę, wypijając całą jej zawartość jednym haustem.

– Zapraszam drugiego pana! –ponownie zagrzmiał kobiecy głos.

Spojrzeliśmy na schody. Stała tam teraz zupełnie nago, zakrywając niechlujnie drobnymi dłońmi swoje małe piersi i idealnie wygolone łono (choć mogła tego nie robić, bo i tak doskonale było widać jej kobiece atrybuty).

T zerwał się i jak młody fircyk w zalotach i w kilku krokach pognał za dziewczyną.

Nie wierzyłem w to co się właśnie działo w moim letnim domku. Przypadkowo spotkana prostytutka spełniała właśnie erotyczne fantazje moich kolegów: dojrzałych mężczyzn, wiernych mężów, przykładnych ojców, prezesów poważnych firm.

– Dostałeś wypieków – stwierdziłem przyglądając się koledze, który cały czas próbował wyrównać oddech wypijanym trunkiem.

– Nie, to nie wypieki!- odpowiedział dumnie. – To kara za to, że byłem niegrzeczny!

Zmarszczyłem pytająco brwi.

Tańczyła przede mną i jakoś tak wyszło, że próbowałem…

– Co chciałeś z nią zrobić?- zapytałem.

– Powiedziała, że mam być grzeczny, a ja nie potrafiłem! I za każdym razem kiedy moje ręce chciały dotknąć jej ciała, policzkowała mnie. Mocno, z rozmachem. Rozumiesz pierwszy raz kobieta miała nade mną taką władzę. Pierwszy raz to ona rządziła i to ona decydowała co mogę, a co nie.

– Przeleciałeś ją? – zapytałem wprost, zdumiony jak bardzo jest nadal podekscytowany.

– Chyba żartujesz! Bez szans!

Wypił kolejną szklaneczkę.

– Ależ ona ma umiejętności i jakie ciało. Te cycuszki, jakie jędrne i ta jej cipeczka! Śliczna, delikatna. Aj, jaka szkoda, że nie miałem innego życzenia!

Kolega W już nie doczekał następnej zmiany, padł pod wpływem zmieszania dużej ilości alkoholu i przeżytych wrażeń.

Z T minęliśmy się na schodach.

– Czeka na ciebie – powiedział jakby w amoku.- Ależ ona jest pyszna! Jak ja żałuję, że…

Nie usłyszałem już końca zdania, domyślałem się oczywiście co chce powiedzieć. Nadal byłem jedynym, który tej nocy nie wypowiedział jeszcze swojego życzenia.

Nie było jej w pokoiku gdzie ułożyłem ją wcześniej do snu, jedyna pozostałość po dziewczynie, kolorowa sukienka wciąż leżała staranie ułożona na krzesełku, obok odłożyłem koronkowy skrawek białego materiału. Szum lejącej się wody zdradzał gdzie na mnie czeka. To co zrobiłem było głupie i nie do końca przemyślane. Rozebrałem się i wszedłem do zaparowanej od wewnątrz kabiny. Objąłem jej nagie, drobne ciało. Nawet się nie odwróciła! Nie sprawdziła, kto ją przytulił. Nie musiała, bo przecież wiedziała doskonale. Gdy poczuła jak mój członek dotyka jej wewnętrznej strony ud i prostując się przedziera się w górę między ściśniętymi nogami, aż jęknęła!

Uzmysławiając sobie jak bardzo różnię się od jej młodych klientów z nad rzeki. Oddychała głęboko, próbując wyrównać swój przyspieszony oddech. Ciepła woda z prysznica lała się na jej i na moje ciało. Kiedy przybliżyłem się do niej, pobudzony członek wyłonił się po drugiej stronie, wtedy to dziewczyna automatycznie spojrzała w dół.

– ..- wydobyła ze swoich drżących ust, widząc wielkość mojego przyrodzenia.

Jej oddech jeszcze bardziej przyspieszył, gdy zdała sobie sprawę, że jej drobna dłoń w żaden sposób nie jest w stanie objąć tego co właśnie znalazło się między jej udami. Ostrożnie (wiedziała co oznacza nieprzemyślany ruch) poruszyła swoim ciałem, a dokładnie to: maksymalnie cofnęła się tyłeczkiem w moją stronę, mierząc tym samym długość mojego penisa.

Zmyślnie prześlizgnęła się po nim kilka razy, jakby przymierzając go do siebie.

– Ja doskonale wiem co jest pana pragnieniem – powiedziała powoli, głęboko oddychając i nadal nie odwracając się. – Rozumiem, że zawartość portfela, który zapewne umyślnie położył pan przy łóżku, ma być za to zapłatą?

Złapałem jej ręce. Mocno. Za mocno! I unosząc je w górę oparłem na ściance prysznica.

– To chyba będzie godziwa zapłata za taką usługę?- zapytałem nie oczekując od jej odpowiedzi.

Nie odpowiedziała, znała przecież zasady wykonywanego zawodu. Klient płaci, klient wymaga. Cofnąłem swoje ciało i uniosłem swoje przyrodzenie tak, aby tym razem nie przeszło w prześwit między jej udami, ale wpasowało się idealnie do jej skrupulatnie wygolonej szparki.

Uderzyłem.

Jęknęła.

Była spięta. Ciasna. Młoda.

– ..- wylało się z jej ust.

Uderzyłem jeszcze raz. Stanowczo i tym razem dużo mocniej.

Jej jedna ręka odruchowo, jakby automatycznie powędrowała między nasze ciała, chcąc je rozłączyć chociażby na jeden milimetr.

– Zabierz rękę! – poleciłem srogo.

– Zabierz!- rozkazałem.

Nie zabrała. W odpowiedzi chwyciłem obiema swoimi rękoma za jej drobne biodro i mocno przycisnąłem do siebie, wręcz gniotąc jej dziewczęcą dłoń.

– Zabierz! – powtórzyłem kilkakrotnie powtarzając ten sam schemat słów i uderzeń.

Usłuchała, ale dopiero za którymś kolejnym razem.

Tej jednej nocy zbliżałem swoje ciało do jej ciała, dziesiątki może nawet setki razy.

Tyle samo razy mój penis wypełniał ją! A ona w odpowiedzi jęczała, krzyczała, ale nie protestowała. Nie błagała, choć niekiedy widziałem cierpienie w jej oczach.

Tak, wykorzystywałem jej młode ciało i zadawałem jej prawdziwy ból, którego towarzysząca rozkosz i pieniężna rekompensata tyko w niewielkim stopniu były w stanie zniwelować. Za każdym pchnięciem w swoich myślach zadawałem jej jedno pytanie i żądanie: kim jesteś? Powiedz mi kim jesteś!

Chciałem, aby odpowiedziała, aby te jedno wyrażenie które padnie z jej ust, słowo odpowiedź, było jej upokorzeniem. Poniżeniem za to co robi ze swoim młodym, niewinnym ciałem. I choć znałem odpowiedź, to chciałem usłyszeć to z jej ust. To właśnie było moje pragnienie, które zmieniło mnie tej nocy w bestię i władcę tej rozpustnej istoty. A ponieważ była niebywale lekka, więc w małej przestrzeni prysznica, robiłem z nią co chciałem. Czasami wręcz jej ciało unosiło się na tylko moim przyrodzeniu. Niekiedy traciła siły i wtedy dziwnie jej szparka robiła się na chwilę jakby jeszcze węższa i ciaśniejsza, wtedy na moment odpuszczałem, dając jej chwilę na zebranie sił przed następnym moim uderzeniem. I tak w kółko. I tak bez końca…

Rano obudził mnie ból głowy i kac (przede wszystkim moralny). Zszedłem na dół. Moi kompani już przygotowywali śniadanie.

– Gdzie jest nasz gość? – zapytałem mrużąc oczy przed jasnym słońcem.

– Nie ma! – padła krótka odpowiedź. – Dziewczyna wstała rano i poprosiła o podwózkę do najbliższej szosy!

Obaj dziwnie uśmiechali się pod nosem.

– Coś się stało? – zapytałem widząc ich dziwne miny.

– Mam nadzieję, że zapłaciłeś jej godziwie, bo jej krzyki słychać było w całym domu.

– Oby tylko w domu! – dodał drugi kompan uśmiechając się pod nosem.

Wiemy dobrze kim była ta pani!- usprawiedliwiałem się. – Miała dobrze zapłacone, więc nie widzę problemu! – powiedziałem i wróciłem na górę. Zajrzałem do środka pozostawionego luzem portfela. Nie brakowało w nim nawet jednej złotówki!

***

– Panie prezesie – powtórzyła moja sekretarka – coś się stało? Wpatruje się pan w to okno od dobrych kilku minut.

– Przepraszam wspomnienia- odpowiedziałem.

– Miłe? – zapytała z tym swoim zalotnym uśmiechem.

Znałem ją od prawie kilku dobrych lat i zawsze była przy mnie nawet wtedy, gdy opuściła mnie najbliższa mi osoba.

– Tak miłe, nawet bardzo miłe – odpowiedziałem.

– To może jeszcze bardziej poprawię panu humor przedstawiając kogoś, a raczej przypominając…

Otworzyła na oścież drzwi do mojego gabinetu i po chwili pojawiła się w niej dziewczyna z parkingu.

– Pamięta pan moją siostrzenicę? – usłyszałem pytanie, które milkło pod wpływem szumu wzburzonej krwi napływającej z ogromną prędkością do mojego mózgu.

– Dzień dobry – wydobyła z siebie drobna, uśmiechnięta istota.

– P a m i ę t a m – odpowiedziałem bardzo powoli.

Tak, doskonale pamiętam, bo była to nie tylko dziewczyna z parkingu, ale również dziewczyna z nad rzeki, ta sama która…

– To miłe, że pamięta pan nasze ostatnie spotkanie, bo ja go nigdy nie zapomnę!

– Bo wtedy jako 15-latka zadurzyłaś się w naszym prezesie- zażartowała pani Basia.

Dziewczyna zarumieniła się, potwierdzając tym samym słowa swojej niepoprawnej cioci.

– Kasia wróciła właśnie z zagranicznego stażu i została starszym doradcą w znanym banku- wtrąciła dumie moja sekretarka. – Porozmawiajcie sobie, a ja zrobię herbatkę.

Zostaliśmy sami, wpatrywałem się w nią, nie mogąc uwierzyć, że siostrzenica mojej sekretarki prowadzi podwójne, życie. A ona jakby odgadując moje myśli, powróciła do tamtego dnia.

– Wie pan, że zawsze marzyłam o tym co się wydarzyło wtedy nad rzeką. Dokładnie od momentu kiedy zobaczyłam pana pierwszy raz, tu w tym biurze, pięć lat temu. I właśnie tamtego czerwcowego dnia, gdy moi koledzy zrobili mi niespodziankę na 20-ste urodziny, a ja zobaczyłam pana i wiedziałam, że spełni się moje największe marzenie. Oczywiście nie chcieli mnie wtedy zostawić z panem, ale ja nalegałam! Musiałam tam zostać dla pana i dla siebie.

Po jej słowach zrozumiałe swoją straszną gafę. Niefortunnie przypisałem jej zawód, którego oczywistym było, że nigdy nie wykonywała.

– Ja cię strasznie przepraszam – zacząłem- nie poznałem cię! Tak bardzo się zmieniłaś! Ale to, co tam robiliście! Rozrzucone monety i ty cała zapłakana, to wszystko wskazywało…

Uśmiechnęła się.

– Monety? Ach tak, wypadły jakieś, jak chłopcy w pośpiechu rozbierali się, a łzy? To był mój ostatni weekend przed trzy miesięcznym zagranicznym wyjazdem.

– Jeszcze raz cię bardzo przepraszam, jest mi strasznie głupio – tłumaczyłem się.

Podeszła bardzo blisko.

– Gdy zrozumiałam, że mnie pan nie poznał, a dodatkowo wziął za prostytutkę, poczułam jak samoistnie rodzi się we mnie coś, co trudno mi nawet teraz jest opisać. To nie był typowy orgazm, bo nie mógł przecież trwać tyle czasu. Nie mogłam uwierzyć, że pan – moja młodzieńcza miłość -niesie mnie na swoich silnych rękach. Widziałam w pana oczach pogardę do mojej osoby, ale czułam też pana ogromną fizyczną żądzę, nad którą nie był pan w stanie i chyba nie chciał zapanować – uśmiechnęła się z triumfem na twarzy widząc moje zakłopotanie. –Tak, doskonale czułam to! Jego rozmiar i jego potęgę! Wyobrażałam sobie to, co się miało nieuchronnie wydarzyć między nami. I tak strasznie bałam się o siebie i o swoje ciało – spojrzała mi prosto w oczy. – Nigdy wcześniej moje ciało nie gościło tak dojrzałego mężczyzny. Może właśnie ten strach spowodował, że całą tą drogę byłam u bram raju. Pierwszy raz doświadczyłam takiego stanu, bo nigdy tyle czasu nie przebywałam w takiej otchłani, na pograniczu dwóch światów! A potem całkowicie odpłynęłam – zagryzła usta.- I nie byłam w stanie zliczyć ile razy przez moje ciało przeszła ta ogromna burza z grzmotami i piorunami. I dalej nic nie pamiętam, aż do momentu kiedy zeszłam na dół…

Z przerażeniem spojrzałem na krzątającą się w sąsiednim gabinecie sekretarkę.

– Nie, proszę się nie obawiać –tłumaczyła.- Ciocia o niczym nie wie, a ja tylko chciałam podziękować panu.

Zmarszczyłem pytająco brwi.

– Podziękować ty mi? Za co?

– Wtedy pod prysznicem, pytał mnie pan wielokrotnie kim jestem. Wręcz żądał odpowiedzi, bezczeszcząc moje kobiece ciało. Teraz odpowiem panu. Tak, tamtej jednej nocy byłam prostytutką, płatną panienką do wynajęcia. Dlaczego? Bo zawsze chciałam poczuć jak to jest. I poczułam to dzięki panu i pana kolegom. Chciałam być potraktowana jak ladacznica, która sprzedaje swoje ciało za pieniądze i spełnia każde życzenia swojego klienta. A on w zamian, daje jedynie brak szacunku i kilka papierków z wypchanego portfela.

Nastała cisza, naprawdę nie wiedziałem co mam powiedzieć, jak się zachować. Było mi cholernie wstyd.

Dziewczyna spojrzała na kobietę za szklanymi drzwiami.

– Od zawsze uwielbiałam spędzać u niej wakacje, przyjeżdżać do niej, nocować. Kiedyś nazywała mnie swoim małym opierzonym kurczaczkiem (zarumieniła się i jakby trochę speszyła). To w jej domu wszystkiego się nauczyłam. Gdy wychodziła do pracy, czytałam ukryte książki, oglądałam zakazane filmy. A w nocy siadałem pod drzwiami jej sypialni i wsłuchiwałam się w dziwne warczenie i towarzyszące im jęki i krzyki. Później gdy byłam już starsza, pod nieobecność cioci bawiłam się jej zabawkami ukrytymi głęboko w jej nocnej szafeczce. Sprawdzałam, testowałam i myślałam o panu…

Uśmiechnęła się radośnie.

– Nie wiem co wtedy wydarzyło się między ciocią a panem, ale musi pan wiedzieć, że największy wibrator mojej cioci jest z napisem: Mój Pan Prezes i muszę przyznać, że podobieństwo jest naprawdę imponujące do oryginału. To chyba pozostałość o tym waszym…- posmutniała- nie skonsumowanym spotkaniu?! Powie mi pan co się naprawdę wtedy stało?

Spojrzałem na dziewczynę i wiedziałem, że nie mam szans, aby uniknąć odpowiedzi na to pytanie.

– Firmowa impreza, alkohol… – zacząłem. – Potem znaleźliśmy się w jej pokoju, rozpięła moją koszulę i pasek u spodni cały czas obdarowywując mnie namiętnymi pocałunkami…

– Mi pan nie pozwolił tego zrobić pod prysznicem! – wtrąciła nie ukrywając swojej złości.

– Tobie nie pozwoliłem, a jej wtedy przerwałem! – odpowiedziałem ostro. –Moja żona tego bardzo nie lubiła, dla niej było to wysoce nie przyzwoite, może dlatego mnie opuściła!

– A pan to lubił?- zapytała z nieukrywaną opiekuńczością.

Spojrzałem jej w oczy, natychmiast domyśliła się odpowiedzi.

– Moja ciocia nie jest do końca taka spokojna i skromna jak się panu wydaje. Zresztą proszę się dziś wsłuchać jak będzie blisko pana i zrobi jakiś nagły ruch. Ależ ona uwielbia te swoje srebrne kuleczki…

– Herbatka gotowa! – oświadczyła moja sekretarka, wchodząc do gabinetu i przerywając dziewczynie.

– Ciociu, dziękuje, ale będę już zmykać. Nowe stanowisko, nowe obowiązki. Dziękuje panie prezesie za miłe spotkanie i mam nadzieję, że moje porady pomogą panu w podjęciu właściwej decyzji.

Obie panie wyszły z gabinetu, rozmawiały jeszcze razem chwilkę. Byłem osłupiały tym co właśnie do mnie dotarło. Wykorzystałem seksualnie siostrzenicę mojej wieloletniej sekretarki. Sponiewierałem ciało młodej i porządnej dziewczyny, biorąc ją za zwykłą ulicznicę.

Rozległo się pukanie i w drzwiach ponownie pojawiła się dziewczyna.

– A i uwielbia biżuterię – dziewczyna wyszeptała i rozejrzała się upewniając się, że ciocia jej nie słyszy- najbardziej w kształcie stożka, przepraszam serca – poprawiła się – i z ładnym błyszczącym kryształkiem. Tyle, że nie koniecznie nosi ją na swojej szyi, a między swoimi ponętnymi pośladkami. A właśnie – dziewczyna zamyśliła się. – wtedy pod prysznicem, nawet nie próbował pan!

– Nigdy tego robiłem w ten sposób!- odpowiedziałem skracając domniemania dziewczyny.

Dziewczyna nie ukrywała swojego zdumienia

– Naprawdę nigdy?

– Nigdy!

Zostałem sam, spojrzałem z przerażeniem na monitor własnego komputera,  plik TWOJE POŻĄDANIE uzmysłowił mi jak bardzo nabroiłem wykorzystując jedyną pamiątką z tamtego dnia.

[Przepraszam, że nie ujawniłem imion moich kolegów, ale chyba sami rozumiecie, jakie mogłyby być tego następstwa, gdyby ktoś powiązały ich z opisanymi powyżej wydarzeniami.]

Podziel się o czym chcesz przeczytać!

Wypełnij anonimową ankietę
Oceń wpis!
Ocen: 17 Średnia: 4.5

Ten artykuł ma 1 komentarz

  1. Wnikliwa czytelniczka

    Losy majteczek dziewczyny! Czy ktoś z Was czytając to opowiadanie zadał sobie pytanie o losy bielizny, a dokładnie chodzi o majteczki dziewczyny, gdy została przyniesiona do domu. Mam dziwne wrażenie, że pewne ‚wydarzenia’ zostały tu z jakiegoś powodu utajone! Bo jak np. wytłumaczyć, że po wejściu wszystkich trzech ponów do pokoju na górę, gospodarz wiedział, że dziewczyna leży pod kocem zupełnie rozebrana! Jakieś sugestie?

    PS
    Napis na damskich szpilkach RED – nie oznacza koloru czerwonego, tylko bardzo ekskluzywną i dość drogą markę butów RED VALENTINO!
    Ktoś z Was skojarzył to opowiadanie (dokładnie jego pierwszą część) z innym opowiadaniem opublikowanym na tym portalu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *