Pierwszy sekspozytywny portal dla kobiet o erotyce, seksie i intymności.
Opowiadania czytelniczek

Czereśnia w brzoskwince, czyli jak zając z muchą

Mam 23 lata i mieszkam w pięknych Chojnicach, stolicy Borów Tucholskich. Od jakiegoś czasu koleżanki zaczęły na mnie wołać „Majka”. Bo podobno jestem uderzająco podobna do bohaterki z serialu „Pierwsza Miłość”. Szkoda, że nie do Kingi (jeśli jest ktoś, kto pamiętam tę postać która pojawiła się na początku serialu) – wolę dziewczyny o bardziej… kurewskiej urodzie. Ale trudno – jestem „Majka”.

… I wolę dziewczyny. Faceci też, owszem, czasem mogą być. Ale dziewczyny są The Best!

…Ona była niewiele starsza ode mnie. Za to o wiele bardziej oblatana życiowo. Z wyglądu, wykapana Mucha (wiecie, która to, prawda?). Jak ją pierwszy raz zobaczyłam, nogi się pode mną ugięły i poczułam pulsowanie tu i ówdzie. Jasne, że pozwoliłam się zaciągnąć do jej mieszkania. Nawet nie udawałam, że się waham. Zanim jednak doszło do czegokolwiek, Ania (przyjmijmy, że tak miała na imię), przywarła mnie do mnie już w windzie, że aż zabrakło mi tchu; pocałowała w usta i wyszeptała do ucha:
– Zastanów się… Jak wezmę cię w obroty to nie będzie zmiłuj; jestem naprawdę ostra! A ty musisz być zdecydowana.
Poszła przodem nie oglądając się na mnie. Mimo tej „pogróżki”, posłusznie podreptałam za nią. 
Gdy weszłam za nią do mieszkania zamknęła drzwi na klucz i zniknęła gdzieś w głębi ogromnego mieszkania, zostawiając mnie samą. 

Nieśmiało weszłam do najbliższego pokoju, usiadłam na skórzanej sofie i wzięłam do ręki czasopismo leżące na stoliku.

Ania zjawiła się, jak zniknęła – nagle… W samym ręczniku. Stanęła na wprost, o metr, za moment o pół metra ode mnie, zakryta od piersi do ud. Nim zdołałam zareagować, jednym gestem zrzuciła z siebie to prowizoryczne odzienie. I wciąż była tuż, tuż.

Pozwoliła mi kontemplować przez kilka chwil jej wspaniałe duże, piękne piersi z idealnie okrągłymi brodawkami i sutkami wielkości dojrzałych wiśni, płaski wyćwiczonego chyba na siłowni brzuch, krągłe, kobiece biodra, no i łono – cudownie gładkie, wygolone, o wydatnych bordowych „płatkach”. W naszym kobiecym ciele najbardziej fascynuje mnie to, co mamy między udami. I tę „wspaniałość” miałam przed sobą, na wyciągnięcie ręki, a nawet bliżej. 
Ania, pozwoliła mi nasycić sobą wzrok, a następnie, jakby nigdy nic, „klapnęła” obok na sofę, rozkraczając się bezwstydnie. Rozchyliła palcami wargi sromowe, żebym mogła popatrzeć na to tajemnicze, soczyste wnętrze.

Spojrzała z uśmiechem w moje oczy.

– Chcesz posmakować mojej brzoskwinki?
Byłam zmieszana „na maxa”. Ale jeszcze bardziej… podniecona. Miałam wrażenie, że za chwilę moja „ekscytacja” wyleje się za mnie na tę wspaniałą skórzaną sofę.
– A może wolisz czereśnie?
Na stole obok czasopism stała wielka misa z dorodnymi czereśniami. Ania sięgnęła po jedną i wsadziła sobie do cipki. Owoc zniknął w jej wnętrzu.
– Proszę, częstuj się – powiedziała.
Siedziałam zbaraniała gapiąc się na jej apetyczny srom i bałam się ruszyć.

Tak bardzo pragnęła pójść za głosem pożądania, a jednocześnie wstydziłam się. 

– Nie, to nie – powiedziała nadąsana Ania i zsunęła uda. Wstała i wyszła z pokoju (razem z czereśnią!). A ja siedziałam zrozpaczona. Chciałam krzyknąć, że pragnę tego, co ona, ale się boję; nie wiem jak zacząć; żeby mi pomogła… Wróciła ubrana i oficjalna. Wiedziałam, że tracę coś czego pragnę tak mocno. Postanowiłam działać – przemóc wstyd, bojaźń. 
– Mogę skorzystać z łazienki? – zapytałam
– Oczywiście – odpowiedziała chłodno.

Po dwóch minutach wchodziłam ponownie do pokoju, zaś serce chciało wyskoczyć mi z piersi. Ania stał odwrócona tyłem i nie od razu zarejestrował mój powrót. Gdy mnie zobaczyła, przez kilka sekund była autentycznie zdumiona. Ale potem jej twarz rozpogodził delikatny uśmiech, ja zaś spuściła oczy i wyszeptałam.
– Też tego pragnę… ale nie umiem…

Stałam przed nią na baczność, z opuszczonym wzrokiem i… naga i bosa.

Bałam się spojrzeć w jej twarz. Ona zaś bawiła się moim zmieszaniem nie odzywając się, nie czyniąc żadnego gestu. Czułam na sobie jej wzrok – zuchwały, triumfujący. W końcu podeszła i dotykając dłonią mojej brody zmusiła, żebym spojrzała w jej ciemne, piękne, prowokujące oczy.
– Teraz to będziesz musiała zasłużyć na moje względy… Ubierz się – i lekko wypchnęła mnie z pokoju. 

Płonęłam ze wstydu. Czułam się głupio, jak ostatnia kretynka. A gdy wróciłam  do pokoju, już ubrana i gotowa do wyjścia, chciało mi się płakać, bo Ania nie zwracała na mnie uwagi.
– Cześć – powiedziałam i skierowałam się do wyjścia.
– Zaczekaj – usłyszałam. 

Przystanęłam nie odwracając się. Ania stanęła tuż za moimi plecami. Czułam na szyi jej ciepły oddech.

– Dziś wieczorem, chcę słyszeć przez telefon, jak się zabawiasz myśląc o mnie. Postaraj się, żeby mi się podobało. A jak będzie OK., zapraszam jutro na czereśnie.
Szłam ulicą w blasku letniego słońca i uśmiechałam się do siebie. „Spokojna głowa, moja piękna Mucho, dam Ci taki show, że jutro pozwolisz mi zjeść całą miskę tych twoich czereśni… w brzoskwince”. A tak swoja drogą, to ciekawe, jak się spaceruje z czereśnią w… 
… Pewnie jak z tamponem.

AUTOR: KAM
Dziękujemy za przesłanie opowiadania.

Oceń wpis!
Ocen: 19 Średnia: 1.9

Piszesz opowiadania?

Opublikuj je u nas!

Wyślij je na adres: [email protected]

Jakie opowiadania chcesz przeczytać?

Wypełnij anonimową ankietę

This article has 4 comments

  1. Ajisz

    Mam nadzieję na kontynuację

  2. Piotrek

    Super, bardzo mi się podoba.

  3. Aśka

    Opowiadanie, które mnie zmęczyło podczas czytania a tytuł okropnie zagmatwany. Nic w nim erotycznego 😦

  4. Kamil

    Masakra!
    Nigdy więcej takich opowiadań.
    Czytałem różne opowiadania ale to podniosło mi jedynie ciśnienie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *