Opowiadania czytelniczek

Stodoła, pusto dookoła…

To będzie historia raczej autentyczna. Kiedyś pewnego pięknego lata, mieliśmy się spotkać na mieście. Mamy do siebie 18km. Mój chłopak wyjechał po mnie rowerem do połowy tej trasy. Odpoczęliśmy siedząc na rowie i pijąc wodę. Niedaleko była stara, niczyja już stodoła.  Aż w jednej chwili pomyśleliśmy o tym samym patrząc na stodołę a potem na siebie. Wokół niej nie było żadnych domów, oprócz ruiny opuszczonego dawno temu budynku, który należał do tego obejścia. Poszliśmy tam i zajrzeliśmy do środka przez szpary między deskami.  Schowaliśmy rowery za drzewami. Chwilę pomęczyliśmy się z ciężkimi, drewnianymi wrotami ale udało się je uchylić. Rozejrzeliśmy się dookoła czy nie ma nikogo w pobliżu i weszliśmy do środka. Wewnątrz było dużo siana. Rozejrzeliśmy się też dokładnie wewnątrz, gdzie były różne stare maszyny.

Pociągnął mnie za rękę i przewróciliśmy się na siano. Upadłam na niego. Ujął moją twarz w dłonie i zaczął namiętnie całować. Poczułam przez materiał jego spodni rosnącą erekcje. Poprowadziłam dłoń w dół i położyłam ją na wybrzuszeniu przesuwając w górę i w dół, a potem wsunęłam za spodenki. Chwyciłam za naprężony członek i zaczęłam poruszać biodrami co znacznie go pobudziło. Swoje dłonie skierował na moją pupę i zaczął ściskać pośladki. Poczułam, że robię się mokra i gotowa na niego. Wtedy przekręciliśmy się tak, że to on był na górze. Zaczął ściągać ze mnie ubrania. Zostałam w bieliźnie (dobrze, że pod ręką był koc). Patrzyłam na to jak pozbywa się swoich rzeczy rzucając na bok. Najpierw ściągnął koszulkę, pod którą skrywał umięśnione ciało, na widok jego mięśni zawsze przeszywały mnie dreszcze. Potem ściągnął spodenki, z bokserek wyrywał się naprężony członek gotowy do spenetrowania mojego wnętrza. Opadł na mnie i wtargnął do środka, zakrywając usta dłonią zanim wydostał się z nich głośny jęk. Wsuwał się i wysuwał. Raz głęboko raz płytko. Szybko i wolniej. Krótkie i głębokie ruchy sprawiły, że zbliżałam się do krawędzi nadchodzącego spełnienia. Ściągnął dłoń z moich ust i chwycił za moją ciągnąc ją w dół kierując na łechtaczkę. Zaczęłam się pieścić, czułam przyjemny dreszcz, serce biło jak szalone. Jęki wydobywające się z moich ust stawały się coraz częstsze i coraz głośniejsze, jednak nie ukrywaliśmy już ich, najważniejsza była rozkosz i zbliżający sie orgazm.

Uroki wsi mają to do tego, że ludzie lubią się kręcić tu gdzie wydawałoby się, że nie powinni. Usłyszeliśmy, że ktoś znajduje się w pobliżu. Zastygliśmy na moment nasłuchując odgłosów. Chłopaki w wieku 19-20 lat zatrzymali się obok zniszczonego budynku. Oparli o niego rowery i palili papierosy. Udało nam się podejrzeć przez szpary. Byliśmy cicho. Obserwowaliśmy ich cały czas. Byli niebezpiecznie blisko nas. Jednemu zadzwonił telefon i po chwili poszli drogą w przeciwnym kierunku do naszego. Odetchnęliśmy z ulgą. Ale potem nie myśleliśmy o niczym jak o tym, żeby opuścić to miejsce. Ubraliśmy się i pojechaliśmy dalej.

 A następnym razem zawitaliśmy do innej stodoły, położonej w bardziej ustronnym miejscu. Obok której nie było żadnego budynku. Jedynie drzewa i krzaki, które ją zasłaniały przez co była mało widoczna. Może i było mniej siana ale pod ręką był koc, który się je zastąpił. Zahaczyliśmy ją jeszcze nie raz i nie dwa i gdyby jej ktoś nie rozebrał, pewnie zahaczalibyśmy ją do tej pory…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *