Opowiadania czytelniczek

Magia lasu – FixMe

Mam 31 lat , zdążyłam już doskonale poznać potrzeby swojego ciała. Wiem co i jak zrobić, by doprowadzić się do niesamowitego orgazmu, orgazmu, który swoją siłą opanowuje mnie całą od głowy po  palce stóp. Używam do tego celu mojej ulubionej zabawki… sporych rozmiarów wibrator z motylkiem na łechtaczkę. Doznania są na tyle intensywne, że wydobywają z moich ust dźwięki, które same w sobie wystarczyłyby już by podniecić mężczyznę, który się temu przysłuchuje. 
Gdy wracam wspomnieniami do tego dnia mam dreszcze na całym ciele… Był to jeden z tych piekielnie upalnych dni, gdzie człowiek czuje się dokładnie jak galareta wystawiona na działanie promieni słonecznych, rozpływa się w męczarniach.

Po pracy zapragnęłam ochłodzić zmęczone upałem ciało. Zapakowałam torbę piknikową, wsiadłam do auta i ruszyłam w moje ulubione, ukryte w lesie miejsce nad jeziorem. Ilekroć tam jeździłam zawsze okazywało się puste, jakby nikt oprócz mnie go nie znał. Dlatego z czasem przestałam się krępować i od razu po dotarciu na miejsce rozkładałam koc i rozbierałam się do naga. Przezornie jednak odgradzałam miejsce parawanem, od tak po prostu na wszelki wypadek. Weszłam do wody jak zwykle, czyli gwałtownie zanurzając rozgrzane ciało w letniej wodzie. Potrzebowałam chwili by przyzwyczaić się do zmiany temperatury. Gdy minął szok odpłynęłam od brzegu, rozkoszowałam się chwilą… cichym pluskiem wody, śpiewem ptaków, szumem drzew oraz ciepłymi promykami które muskały moją skórę.

Zmęczona wyszłam na brzeg. Wytarłam się do sucha i położyłam wygodnie na kocu, lekko rozchylając nogi, by słońce równomiernie opaliło moje ciało… ciepło które wnikało w głąb mnie rozpaliło moje zmysły i poczułam, że mam ochotę na pieszczoty, po prostu musiałam to zrobić. To było silniejsze niż cokolwiek innego. Położyłam dłonie na piersiach i zaczęłam je delikatnie masować, bawić się sutkami, które od momentu wejścia do wody sterczały dumnie. Włożyłam palce do ust obficie pokrywając je śliną, po to by następnie przenieść ją na moją pragnącą ostrego pieprzenia cipę.

Kolistymi ruchami masowałam łechtaczkę wywołując delikatne drżenie… za mało! Zdecydowanie za mało. Podniosłam się i zajrzałam do torby. Wyjęłam z niej wibrator- mój nieodłączny kompan podróży. Splunęłam na niego i rozprowadziłam dokładnie ślinę. Znów ułożyłam się wygodnie, rozłożyłam nogi i powolnym ruchem wprowadziłam go do środka. Mmmm przyjemne uczucie.

Przesunęłam włącznik i motylek ożył. Wibrując doprowadzał mnie do istnego szaleństwa. Wcisnęłam sztucznego kutasa jeszcze głębiej i czułam, że orgazm zbliża się w ekspresowym tempie, czułam to w stopach, serio. Wygięłam się w łuk i z głośnym jękiem wyrzuciłam z siebie jak jest mi zajebiście dobrze. Gdy spazm już nieco minął zaczęłam wsuwać i wysuwać zabawkę przedłużając przyjemność, męcząc ciało tak jak to lubię. Zatraciłam się w tej czynności cały świat przestał istnieć. Byłam tylko ja, była tylko przyjemność. Uwielbiam takie chwile… powrót do rzeczywistości był tak gwałtowny, że aż krzyknęłam z zaskoczenia…

Zastanawiasz się jak to się stało?  Moich uszu dobiegł głos… męski, zniewalający, seksowny głos zwracający się bezpośrednio do mnie: „Pomóc ci?”. Należał do mężczyzny którego nie widziałam dobrze przez oślepiające promienie słońca. Lecz nim zdążyłam cokolwiek zrobić czy odpowiedzieć już klęczał u mych stóp. Jak w zwolnionym tempie obserwowałam co robi. Nie wiem jak to jest możliwe, ale miałam wrażenie, że znajduję się jakby poza własnym ciałem… tak jakbym zeszła na zawał, a mój duch stanął gdzieś obok i przyglądał się wszystkiemu delikatnie z boku.

Młody, nieco onieśmielony mężczyzna ubrany tylko w luźne spodenki, z widoczną erekcją klęczał między moimi nogami, a w ręku trzymał zanurzony w mojej pochwie wibrator. Wysunął go nie czekając na zgodę i wsunął delikatnie, co przyprawiło mnie o drżenie. Położyłam się na plecach i poddałam przyjemności. I wtedy się zaczęło… rytmicznie wciskał we mnie moje fioletowe cudo gładząc po udach, potem brzuchu i piersiach. A ja co robiłam? Jęczałam i wiłam się pod jego dłonią niczym wąż, dochodząc co chwila z głośnym okrzykiem, który niósł się po lesie płosząc ptaki.

Wreszcie opadłam bez sił i powiedziałam: ”dość”. Wyjął ze mnie wibrator pochylił się nad moją pulsującą cipą i zlizał soki które z niej wypłynęły. Złapałam go za głowę i docisnęłam. Potem chwyciłam oburącz i przyciągnęłam do siebie wyciskając na jego ustach namiętny rozgrzany pocałunek. Patrząc na jego młodą fascynującą przystojną twarz zdjęłam mu spodenki. Sztywny fiut wyskoczył jak z procy. Chwyciłam go w dłoń i wsunęłam sobie w nabrzmiały wcześniejszym pieprzeniem otwór. Westchnęłam, uniosłam nogi wysoko układając na jego szerokich barkach. Wiedział co ma robić.

Złapał mnie za biodra i posuwał, aż znów zaczęłam jęczeć, a raczej skamleć, bo byłam już tak ostro zerżnięta, że każdy dodatkowy ruch niemal przysparzał mi ból… przerzuciłam nogi na bok i już byłam odwrócona do niego tyłem. Przyspieszył i z głośnym westchnieniem spuścił się we mnie. Opadł na moje plecy dociskając fiuta do końca. Doszłam razem z nim. Taka drżąca, ledwo trzymająca się na kolanach opadłam na koc, a on tuż za mną. Nie miałam siły się odezwać, ani odwrócić. Po prostu ciężko dyszałam, dochodząc do siebie i powoli ogarniając co przed chwilą zaszło. Odwróciłam się i patrząc mu w twarz zdziwionym tonem zapytałam: „coś ty za jeden i skąd się tu wziąłeś?” To był Matt… szedł za głosem niesionym po lesie…

 

Eva King

Zainteresują Cię także:

Oceń!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *