Opowiadania czytelniczek

Bo fantazja jest od tego…

Dochodziła północ.

Z nieukrywaną radością żegnałam kolejny smętny jesienny dzień. Byłam tak zmęczona, jak nigdy. Ze znużenia ziewałam i co chwila odpływałam myślami gdzieś daleko poza świat ludzkich spraw. Czułam się, jakbym była w stanie znieczulenia i bezczynności. Wszystko, co działo się dookoła, nagle przestało mnie dotyczyć.

Bije dzwon.

Wstałam, umyłam naczynia po kolacji i zrobiłam sobie kakao. Tylko czekolada była w stanie przywrócić mi choć trochę pogody ducha. Usiadłam na skraju łóżka i czekając, aż kakao się trochę ochłodzi, wmasowałam w skórę orzechowy balsam. Teraz sypialnię wypełniała słodka woń kakao mieszająca się z zapachem balsamu i kadzidełka, które chwilę wcześniej zapaliłam. Zgasiłam górne światło i pozwoliłam małej nocnej lampce napełniać przyćmionym blaskiem przestrzeń mojego małego raju. Z głośników wydobywała się moja ulubiona muzyka Doorsów, która pieściła mój zmysł słuchu. Odnosiłam wrażenie, że wszystko w mojej sypialni ze sobą współgra i tworzy idealną harmonię. Od dziecka byłam detalistką i perfekcjonistką, a poza tym wrażliwą romantyczką. Dlatego nastrój odgrywa tak ważną rolę w moim codziennym życiu. Brak sprzyjającej atmosfery uniemożliwia mi zrelaksowanie się, a także wydajne pracowanie.

Po dwunastym uderzeniu.

Kakao przestygło. Wpatrując się w igrające na ścianach cienie powoli je sączyłam. Było mi coraz lepiej. Włączyłam komputer, by sprawdzić skrzynkę mailową. Jak zwykle była przerażająco pusta. Weszłam na MySpace, by podejrzeć mężczyzn wpisujących się w szablon mojego ideału. Niestety mogłam ich ocenić jedynie po wyglądzie, gdyż opisy były niebywale skąpe. Coraz bardziej zrezygnowana weszłam na ostatni profil. Oczom mym ukazała się fotografia faceta z moich snów. Szmaragdowe oczy, ciemne, długie włosy, krótka bródka i figlarny uśmiech. Jak na złość, gdy zaczęłam już się rozochocić, bateria w laptopie się wyczerpała. Było za późno by szukać ładowarki, choć tak naprawdę nie chciało mi się po prostu podnieść tyłka. Ściągnęłam szlafrok i wskoczyłam pod kołdrę.

Połowa drogi do pierwszej.

Czasami lubię zasypiać naga. Może to zabawne, ale czuję się wtedy taka wolna i łatwiej mi się rozluźnić. Chłodna kołdra muskała delikatnie moje ciało wywołując subtelny dreszczyk. Zamknęłam oczy i upajając się dźwiękami Doorsów starałam się przywołać w myślach fotografię tamtego mężczyzny.

Udało mi się. Już po chwili snułam niewinne fantazje z Księciem w roli głównej.

Spacerowaliśmy po gęstym lesie, wąskimi ścieżkami, trzymając się za ręce. Śmiałam się razem z nim, głaskałam subtelnie jego silną, dużą dłoń i wymieniałam spojrzenia. Czułam się szczęśliwa. Po chwili doszliśmy do starych, zapomnianych ruin jakiegoś gospodarstwa. Chyba rzadko ktokolwiek tu zagląda. Zbliżał się zmrok. Powietrze stawało się chłodniejsze i rześkie. Wpadłam na pomysł zabawy w kotka i myszkę i nie uprzedzając towarzysza pobiegłam w stronę starej stodoły. Skryłam się za spróchniałymi drzwiami i z niecierpliwością czekałam na mojego Kociaka. Usłyszałam tupot nóg, a mój oddech stał się szybszy. Książe zaczął mnie nawoływać niesamowicie głębokim, seksownym głosem. Kiedy przechodził obok mojej kryjówki dłużej się nie powstrzymując wyszłam mu naprzeciw. Jego szmaragdowy wzrok przeszył mnie na wskroś. Dotknął moich ramion i nachylił się by mnie pocałować.

Sama myśl o tym, co dalej mogłoby dziać się w mojej fantazji była dla mnie bardzo silnym bodźcem. Już czułam przyjemną wilgoć w kroczu i mrowienie w podbrzuszu. Byłam spragniona pieszczot. Zaczęłam bawić się sutkami. To zawsze sprawiało mi niewiarygodną przyjemność. Dreszczyk przeszywał mnie całą od stóp po czubek głowy, a podniecające ciepło rozlewało się we mnie wprowadzając mnie w stan błogiego uniesienia. Nie potrafiłam dłużej znieważać pragnień mojego skarbu i delikatnie musnęłam dłonią łono po czym zaczęłam głaskać uda. Coraz więcej białawego płynu wydobywało się z mojej szparki, czułam już zapach mojego wnętrza, najpiękniejszy spośród wszystkich woni unoszących się w tym pokoju. Przesunęłam dłoń w kierunku pochwy i zajęłam się tym, co każdej kobiecie sprawia niebiańską rozkosz. Wprowadzając palca to dziurki wprawiałam moje ciało w delikatne drgania. Coraz szybciej, coraz silniej. Drugą ręką wprawnie drażniłam łechtaczkę. Trwałam tak jeszcze kilka chwil w nieziemskich uniesieniach.

Przed oczyma miałam teraz starą stodołę i mojego chłopca o szmaragdowym spojrzeniu. Widziałam i czułam jak pieścił moje ciało. Czułam na sobie jego oddech. Moment, w którym złączył swoje usta z płatkami mojego kwiatu rozkoszy wydawał się być taki realny…

W rytm ruchów wyimaginowanego języka Księcia poruszałam paluszkami. Czułam, że nadchodzi najsilniejsza fala przyjemności. Moje ruchy stały się bardziej stanowcze i już po chwili złączyłam się we wspaniałym orgazmie razem ze mną z fantazji. Oblizałam palce, ściszyłam muzykę i położyłam się powrotem.

Pierwsza.

Zasypiając ciągle widziałam tamto spojrzenie…

Oceń!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *