<< Opowiadania czytelniczek
Neon      wtorek, 25.07.2017

Jazz

Oceń ten artykuł
średnia:

4.33

(3 głosów)

Latem przygotowywałam się do morderczego wyścigu na ekstremalnym torze przeszkód. Coś w stylu błoto, woda, bagno, ogień, przeszkody linowe, okopy, zasieki. Totalne wyczerpanie ciała i umysłu. Wszystko to co uwielbiam. Szczególnie nie musiałam się przygotowywać, ponieważ od dawna biegałam i chodziłam na siłownię.

Imprezę wyszukałam w Internecie. Odbywała się w innym mieście i województwie. Ok 600 km od mojego domu. Ale co tam! Do odważnych świat należy. Zaplanowałam cały wyjazd. Zadzwoniłam do znajomego, aby odebrał mnie z dworca, jak już będę na miejscu. Zarezerwowałam bilet na pociąg, wykupiłam nocleg, spakowałam się i ruszyłam ku przygodzie.

Jazda pociągiem przebiegła w miarę dobrze. Ucieszyłam się, bo gdy wysiadłam z pociągu, znajomy już na mnie czekał.

Chętnie zabrał walizkę i ruszyliśmy w kierunku samochodu. Przy aucie, poprosił mnie, abym poczekała. Załadował bagaż i otworzył przede mną drzwi. Grzecznie spytał o adres, pod który miał mnie podrzucić. Ruszyliśmy.

Jadąc, cały czas rozmawialiśmy, jakbyśmy znali się od lat.

Po dojechaniu do celu, długo siedzieliśmy jeszcze w samochodzie, nie mogąc się nagadać. Gdy poszedł po bagaż, zdążyłam szybko przejrzeć się w lusterku. Oczy zmęczone, niepomalowana, włosy spięte w warkocz. Na sobie miałam tylko stare dżinsy, sweter i płaszcz, a z dodatków okulary słoneczne wpięte we włosy, bransoletkę, niezawodny zegarek.

Gdy doprowadzałam się do jako takiego stanu użyteczności, on już na mnie czekał. Niespodziewanie zbliżył się i poprawił kosmyk włosów. Wykorzystał sytuację. Powoli rozbrajał moją czujność. Dawno się tak nie czułam. I co jest istotne - podobało mi się to...

Dotykając tak moich włosów, delikatnie objął dłonią moją skroń. Potem palcami dotknął moich ust. Lekko zagryzłam wargi zamykając przy tym oczy. Zaczęliśmy pieścić się nosami. Do dzisiaj pamiętam, jak podniecająco wtedy pachniał. Po chwili poczułam jego usta muskające moją szyję. Jego ciepły język w połączeniu z moją delikatną i wrażliwą okolicą wokół uszu, sprawiły, że jęknęłam. Ten mały jęk spowodował, że objął mnie swoimi ramionami. Było mi tak dobrze, że lekko wysunęłam biodra do przodu aby bardziej go poczuć. Poczułam jego męskość w momencie, jak zaczęłam ssać jego ucho, lekko je przy tym gryząc.

Dźwięki ulicy ucichły. Całe skupienie skoncentrowane było na nas.

Dłonie tańczyły swoistą formę baletu. Muzyką był nasz oddech. Pas de deux z każdym elementem. Było wejście, część wolna, wariacja męska jak i żeńska oraz coda. Kąsaliśmy się. Nie pamiętam nawet, kiedy rozpuścił mi włosy. Zapachy nasze nałożyły się na siebie, wydzielając pożądanie w czystej, zwierzęcej postaci. Tego dnia nauczyłam się bardzo wiele o sobie, a przede wszystkim, do czego byłam zdolna. Wiem, że seksualności człowiek uczy się całe życie. Tego dnia, nauczyłam się być "wilgotną" nawet bez całowania się.

Prawie osiągnęłam orgazm. Tak zawstydzona nie byłam od dziecka. Twarz mi pulsowała. Oddech przypominał dźwięki wydawane przez maratończyka, który pierwszy przybiegł do mety. Drżałam, łapałam oddech, byłam kompletnie zdezorientowana. On nie wyglądał lepiej. Potargany, z pokąsaną szyją prezentował się wyjątkowo słodko. Zorientowałam się, że stanik miałam rozpięty i znajdował się w takim miejscu, że nawet nie próbowałam go zapiąć. Sweter miałam cały porozciągany.

Nagle włączyły się odgłosy ulicy. Staliśmy kilkanaście metrów od przystanku. Musieliśmy nieźle zaszaleć, ponieważ cały przystanek gapił się na nas - część była oburzona, część zasłaniała oczy, część biła nam brawa z okrzykami radości. Na ulicy zatrzymało się parę samochodów aby sobie popatrzeć. I tak świat ruszył dalej.

- Odprowadzisz mnie? Pomożesz mi? Weźmiesz bagaż? - próbowałam coś powiedzieć. 

Nogi miałam jak z waty. Podniecenie nie mijało.

- Bagaż? Masz coś do picia?" - wymamrotał. 

Staliśmy nieobecni. Zachowywaliśmy się jak para nastolatków. Dalej udaliśmy się na miejsce noclegu. Mijając sklep spożywczy, zaopatrzyliśmy się w wodę. Dużo wody. Szłam, jakbym była pijana. Gadałam coś bez sensu, zatrzymując się co parę metrów, robiąc przerwę na głupkowaty śmiech. On cały czas mnie rozśmieszał.

Droga liczyła około 100 metrów. Pokonanie jej zajęło nam 15 minut. Jak zakochana para szliśmy spleceni dłońmi, zerkając na siebie.

Dotarliśmy na miejsce. Przeszedł mnie dreszcz. Wszystko działo się za szybko, za łatwo, co stanowiło przeciwieństwo mojej osobowości. Poprosiłam, żebyśmy tak się nie spieszyli. Ale on się tylko uśmiechnął, ściągnął pewnym ruchem mój płaszcz. Stał już w koszulce. Ze spodni wychodziły jasne bokserki, co tylko potęgowało napięcie. Przytulił mnie. Idealnie się do niego wpasowywałam.

Staliśmy tak w przedpokoju. Dalej była już tylko sypialnia z wielkim małżeńskim łóżkiem. Przestawałam oponować i oddałam się w pełni tej zmysłowej chwili. Po raz kolejny dźwięki ulicy wyciszyły się. Czułam, jak robię się ponownie wilgotna, gotowa, oddana.

- Uwielbiam jak zagryzasz wargi, uwielbiam jak wyciągasz lekko języczek, jak go nadgryzasz – mówił spokojnie.

- Usta kobiety, jej "górne" wargi są odpowiednikiem tych "dolnych". A Ty masz śliczne i bardzo ponętne usta..." - kończąc słowo "usta", zaczął je lekko ssać. 

Wpierw dolną wargę, potem górną. Jednocześnie dotykał ich swoim ciepłym języczkiem. Czułam jakby całował mnie tam na dole. Robił to z ogromnym wyczuciem i delikatnością.

Objął mnie ręką w pasie, skąd dalej pieścił moje plecy. Za każdym razem jak zjeżdżał ręką w dół przybliżał moje biodra do swoich. Znowu go poczułam. Równocześnie poczułam jego prącie, jak i jego język, który odbywał swoją grę wstępną z moim językiem. Drugą ręką odpiął mi pasek i guziki przy spodniach.

Wszystko działo się harmonijne i spójne, jak w scenariuszu a my byliśmy tylko aktorami, odgrywającymi doskonale swoje wcześniej zaplanowane i wyreżyserowane role. Łatwość i lekkość z jaką oddawałam się tej grze była głównie zasługą mojego partnera.

Nadal stałam w tym samym miejscu. Spleciona erotycznym transem. Pieszczona. Masowana. Całowana. Podgryzana. Głaskana. Drapana. Lizana. Ssana. Z małymi przerwami na delikatne szepty z jego strony dotyczącymi m.in. "ciekawości smaku mojej cipki", co tylko wzmagało moje pożądanie, a łagodne dmuchanie nawilżonych wcześniej miejsc tylko dopełniało całości.

Ciało mi drżało. Serce waliło w rytmie passo doble, zdominowane w pełni przez mojego Torreadora.

Moja, mokra do granic możliwości, nabrzmiała rozkoszą szparka, płonęła gorączką żądzy, niemalże zwierzęcym instynktem - swoistym pierwotnym głodem - czystym seksem.

Usiadł na skraju łóżka. Nadal prowadził mnie szarmancko w tym beztroskim transie. Ściągnął mi spodnie. Stałam tak przed nim w swetrze, koszulce i skarpetkach. Dłuższą chwilę wpatrywał się we mnie. Czułam, jak wzrokiem wizualizuje sobie kolejne ruchy. Uśmiechał się lekko, ale był przy tym bardzo poważny. W pełnym skupieniu badał moje kształty. Jego słowa to tylko potwierdziły.

- Jesteś idealna. Gdybym miał talent malarski, uwieczniłbym Twoje proporcje, aby mieć Ciebie na zawsze - mówiąc to obrócił mnie tyłem do siebie.

Poczułam jego dłonie na pośladkach, ciepłe usta i zęby wgryzające się we mnie. Wypięłam się bardziej w jego kierunku. Delikatnie zaczął masować mnie dłonią, palcami, językiem. Słyszałam jak przełyka ślinę. To mnie doprowadzało do orgazmu.

Stanął za mną. Jedną ręką objął moje piersi, drugą dalej pieścił mnie na dole, a zębami nadgryzł mi opuszek ucha. Namiętny hat-trick.

Środkowym palcem zaczął masować moją łechtaczkę. Czułam, że się rozpływam. Po chwili ten sam palec wziął do swoich ust, wyciągając go zamruczał.

- Smakujesz tak jak myślałem... zmysłowością, żarliwością i rześkością.

Zrobił to jeszcze parokrotnie jakby studiował mnie. Jakby chciał zapamiętać każdy moment, każdy mój smak, zapach, dotyk, dźwięk. Bardzo mi to imponowało.

Czułam się wtedy cholernie dobrze! Bardzo dobrze! Tak dobrze, że nie interesowało mnie, czy ktoś usłyszy moje jęki. A jęczałam bardzo głośno! Czułam się prawdziwą kobietą. On sprawił sobą, że na nowo zdefiniowałam znaczenie "gry wstępnej".

Odwróciłam się do niego. Nasz wzrok się spotkał. Z uwagą wpatrywaliśmy się w siebie. Gdy jego wzrok padł na mój nosek, mimowolnie zadarłam nim. Miałam taki odruch, gdy ktoś dłużej wpatrywał się we mnie lub gdy byłam podniecona. W tym wypadku zadziałały dwa warianty.

Przytulił mnie bardzo czule. Jego ciało przyjemnie dotykało mojego. Lekko przesunęłam się, zbliżając swoje serce do jego serca. Z początku biły swoim rytmem. Z czasem zestroiły się. Zaczęły stanowić jedność. Tak samo jak nasz oddech. To było niesamowite. Całe to nasze spotkanie było magiczne.

Przesunęłam rękę na jego krocze. Przez bokserki objęłam dłonią jego pulsującego penisa. Drugą dłonią rozpięłam pasek i guziki przy spodniach. Zaczęłam je ściągać. Bardzo chciałam poczuć Go w buzi. Posmakować pożądanie. Rozebrał się już dalej sam.

Życie jest jedną, wielką niespodzianką. Linie losu, dwóch niezależnych od siebie bytów, kompletnie sobie obcych i do tej pory biegnące w swoim nakreślonym kierunku, oddalone od siebie kilometrami i godzinami, inną pracą, innymi ludźmi, innymi zainteresowaniami, pasjami, łączą się w bezmiarze i bogactwie doczesnej wędrówki. Splatają. Jedna linia dosłownie pokrywa się z drugą. Obie się przenikają i wsiąkają w siebie. Zespolone biegną dalej tym samym rytmem i tempem – z tą samą energią.

Położył mnie na łóżku i rozebrał. Swymi dłońmi zaczął masować moje stopy. Łydki. Uda. Pośladki. Cudne odprężenie. Straciłam rachubę czasu. Uczucia i emocje jakie doświadczałam przez ostatnie minuty należały do najprzyjemniejszych doznań jakie miałam w życiu – dodatkowo wszystko naraz i jeszcze ze wzmocnioną siłą.

Rozchylił moje uda i zaczął pieścić swoim ciepłym i wilgotnym języczkiem moją mokrą dziurkę. Finezyjnie i umiejętnie ssał moją łechtaczkę. Wiłam się w rozkoszy. Wtulałam się dłońmi w jego włosy. Jednostajnie i harmonijnie lizał, ssał, lekko nadgryzał, brał w usta, muskał języczkiem i potem delikatnie dmuchał moją całą cipkę. Ciało w dobitny sposób ukazywało synchronizację doznań: prężąc się i luzując, drżąc, skręcając, wyginając, miotając i jęcząc jednocześnie.

Dochodziłam.

Chwycił moje uda mocniej. Ssał mnie szybciej. Intensywniej. Wbijałam paznokcie i w niego i w łóżko. Dochodziłam. Drżałam silniej. Jęczałam głośniej. Oponował mnie i ssał dalej. Wygięłam biodra maksymalnie do góry. Traciłam resztki kontroli nad ciałem. Dochodziłam. Ciepły język mistrzowsko ukazywał, czym jest szczęście. Czym jest radość. Czym jest orgazm.

Doszłam! Doszłam! Doszłam.

Ekstaza w czystej formie. On dostosował się do mnie. Muskał języczkiem łechtaczki w rytm mojego orgazmu. Przechodziła mnie fala ciepła i dreszczy od najmniejszego palca u stopy, aż po koniuszki włosów – każdego z osobna. Jęki łączyły się z głośnym łapaniem powietrza. Trwało to wieczność. Reakcje chemiczne odpowiedzialne za wybuch bomby ekstazy w moim mózgu były darem. Były iskrą boskości.

Czytał moje myśli. Sięgnął po wodę, odkręcił zakrętkę i podał mi otwartą już butelkę. Mrucząc i jednocześnie jeszcze, łapiąc powietrze, wypiłam chyba z połowę. On skończył resztę.

Rzuciłam nim na łóżko i usiadłam okrakiem. Pachniał męsko. Smakował nieziemsko. Przejęłam inicjatywę. Tym razem oddał się mnie. Mojej fantazji. Pieszcząc jego włosy, muskałam go noskiem po twarzy. Nadal drżałam. Próbowałam języczkiem jego oczy, policzki, szyję, nos, usta, czoło, uszy, barki, ramiona. Jednocześnie wodziłam włosami po każdym miejscu, które całowałam. Powoli pieściłam coraz niżej.

Oddawałam wszystko, czym on mnie napełnił.

Ściągnęłam bokserki. Bardzo czule przesuwałam swoje nawilżone wargi w okolicach prącia. Kąsałam delikatną skórę. Ssałam jemu pępek. Równocześnie obiema dłońmi głaskałam jego ciało. Kątem oka widziałam, jak penis osiągnął swoją maksymalną wielkość.

Zaczęłam pieszczoty. Wzięłam członka do ust, równocześnie masturbując się. Języczkiem próbowałam każdej jego części. Smakował słodko. Musiał bardzo dbać o higienę intymną. Bardzo mi się to podobało i zaczęłam całować go z jeszcze większym pożądaniem, aż wydobyłam z niego pierwsze jęki. Wtulił palce w moje włosy. Uwielbiałam jak ktoś głaskał mnie w taki sposób. Czule, ale zdecydowanie. Naprężające ciało wskazywało, że osiągnie niedługo orgazm. Ścisnęłam prącie dłonią w górnej jego części, odczekałam parę sekund i ponownie wzięłam do buzi. Zrobiłam tak parokrotnie. 

Wiedziałam, kiedy mój partner dochodził. Tym razem nie oponowałam. Ciekawiło mnie, jak smakuje. Trzymając penisa w buzi, lekko muskając języczkiem, doprowadziłam do bardzo treściwego i konkretnego wytrysku. Ciepła sperma wypełniła całą moją buzię, potem gardło. Wytrysk trwał. Niespodziewanie zaczęłam dochodzić. Tak jak wcześniej bicia serca, ciała, oddechy – nawet nasze orgazmy się zgrały. Dochodziliśmy razem. Oderwani od rzeczywistości, wspólnie tańczący w wymiarze rozkoszy, przenikaliśmy się.

Odpowiednie miejsce. Odpowiedni czas. Kosmiczne zgranie najmniejszych elementów z jakich nas zbudowano. Każdy atom znalazł w swoim partnerze drugą połówkę. Harmonijny spektakl kochanków.

Uśmiechnięta, szczęśliwa, zrelaksowana, położyłam się. Westchnęłam i zamruczałam flirtowanie. Chwilkę siedział na brzegu łóżka i wpatrywał się we mnie. Czułam powracającą falę ciepła i podniecenia. Rozkoszowałam się szarmanckim podejściem mojego kochanka. Tworzył kojącą atmosferę. Otaczał mnie aurą niesamowitego poczucia bezpieczeństwa.

Całując i muskając języczkiem po łydce, zaprosił mnie ponownie do tańca. Ostrego i dynamicznego. Silnego i gwałtownego. Tańca ekstazy w stylu jazz.

Zgodziłam się!

Namiętnie całował mój brzuszek. Ciepło ogarniało już całe moje ciało. W kolejce czekały moje piersi. Mało który facet potrafił ze zrozumieniem i wrażliwością do nich podejść. On ten sekret znał. Należy obserwować co kobieta czuje. Jestem szczęśliwą posiadaczką małych piersi, bardzo symetrycznych, nieprzepadającą za rozwiązaniami siłowymi. Uwielbiałam za to głaskanie, muskanie, delikatne lizanie i dotykanie twardych już sutków, czy leciutkie dmuchanie po ich odpowiednim wcześniejszym nawilżeniu. I dostałam to wtedy wszystko.

Wachlarz doznań tego dnia charakteryzował się wyjątkowym nasyceniem zmysłów w wymiarze przenikniętym wszechobecną energią sensualną i erotyczną.

Przesunął się wyżej. Spojrzał mi głęboko w oczy i delikatnie wszedł we mnie, sprawiając, że nasze ciała i dusze zespoliły się w idealną całość.

W jednej chwili, przestały istnieć znane nam prawa fizyki. Pojęcie czasu stało się nielogiczne i niespójne. Określenie "miejsce" utraciło swoje znaczenie. Podobnie dźwięk i grawitacja. Wszystko nabrało nowego znaczenia.

Czułam, jakbyśmy lewitowali w bliżej nieokreślonym wymiarze.

Istnieliśmy tylko My. On i Ja, jako czysta energia, gdzieś we wszechświecie, napędzana spotęgowaną dawką radości i namiętności. Oddychałam nim, on mną. Nasze serca i umysły stały się jednością.

Staliśmy się idealną formą chwili, stworzoną z pożądania, a wypełnioną potęgą i magią seksu.

Odmienne stany świadomości i reakcje chemiczne towarzyszące procesowi ujednolicenia, nasilały się, ewaluowały. Świadomy umysł wyłączył się, a podświadomy rozkwitł, wchodząc w stan głębokiej relaksacji.

Dryfowaliśmy w bezmiarze ekstazy. Seksualnym transie. Bezgranicznym błogostanie.

Wyjątkowość podróży stanowiła jej kulminacja. Istny huragan rozkoszy.

Stan, który odczuwałam, cechował się niesamowitością doznań. Wybuchem nadzwyczajnych kolorów. Echem wspaniałych dźwięków. Rytmem naszych serc.

Szczytowałam. Szczytowałam długo. Parokrotnie. Intensywnie. Cała.

Kolejne orgazmy jakie doświadczałam, ujarzmiały moje ciało, poskramiały duszę. Penetrowały granice możliwości mojego Ja. Dojrzewały we mnie przy akompaniamencie niekontrolowanych jęków.

Dochodził. Szczytując we mnie, jego naprężone ciało uwalniało się od emocji. Dochodziłam wraz z nim.

Idealnym dopełnieniem całości stał się kolejny, wspólny orgazm. Zatańczył swój finał w rytmie Lyrical Jazz. Delikatnie i subtelnie.

Położył się obok, objął mnie swym ramieniem i przytulił. Zasnęłam. Przespaliśmy tak całą noc. Zahibernowani transformacją instynktownych seksualnych popędów. Całkowitym zjednoczeniem.

Tego dnia poszłam na całość i zrozumiałam swoją kobiecość, swoje potrzeby, pragnienia, możliwości. Siebie.

Czytany 542 razy

Podobał Ci się ten tekst? Podziel się nim z innymi:

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież